18 sierpnia 2011

3... 2... 1... FIGHT!



W temacie walki wciąż pozostając: dzisiaj konfrontacja! Pojedynek żelowych linerów: Catrice vs. Essence.

Zawodnik nr 1 – Catrice Gel Eyeliner, odcień 010 Black Jack with Jack Black (czarny)





Zawodnik nr 2 – Essence Gel Eyeliner, odcienie 02 London Baby (brązowy) i 03 Berlin Rocks (fioletowy)


Pojemność:
Catrice – 4ml
Essence – 3ml

Opakowanie:
W obu przypadkach ciężkie szklane słoiczki z grubym dnem i plastikową nakrętką. W przypadku Essence troszkę mniejsze i dzięki temu bardziej poręczne. Bardzo mi odpowiadają, bo lubię czuć ciężar kosmetyku w dłoni, a nie zastanawiać się, czy jeszcze go trzymam, czy już mi wypadł z dłoni.

Konsystencja:
Właściwie w obu produktach jest podobna – raczej kremowa niż żelowa, miękka i gładka. W przypadku Catrice jakby rzadsza, lżejsza, ale różnica jest prawie niezauważalna.

Kolory i pigmentacja:
Jeśli chodzi o „paletę” kolorów, Essence zostawia konkurenta daleko w tyle. Catrice oferuje nam marne dwa, w dodatku najbardziej banalne kolory: czarny i brązowy, natomiast Essence do tych dwóch dorzuca jeszcze fioletowy i zielony (na który się czaję).





Na zdjęciu widać, że eyeliner Catrice jest intensywniejszy i bardziej kryjący niż Essence. Przynajmniej w przypadku posiadanych przeze mnie i omawianych tu kolorów – może gdyby porównać ten sam odcień, byłoby inaczej. Wszystko jednak zależy od tego, czego się wymaga od eyelinera – ja lubię delikatny efekt Essence na codzień.

Aplikacja:
Bardzo łatwa. Lekka konsystencja eyelinerów pozwala na miękkie przeprowadzenie kreski, wystopniowanie grubości itp, itd. Bardzo przyjemnie się je nakłada, choć czasem miękkość linerów jest zwodnicza, pędzel za bardzo się ślizga i kreska wychodzi pokraczna. Wtedy wystarczy jednak tylko jeszcze jedno pociągnięcie pędzelka i voila, kreska jak ta lala. Malowana lala.

Trwałość:
Zawsze maluję kreski na powiece zgruntowanej bazą ArtDeco i cieniem. Na takim podkładzie Essence trzyma się bez zarzutu cały dzień, aż do demakijażu. Catrice ma trochę więcej problemów – końce kreski się ścierają i po idealnej jaskółce...

Cena:
Współmierna do pojemności:
Catrice – 15,99zł
Essence – 11,99zł

Ogólne, subiektywne i niespecjalnie uzasadnione wnioski końcowe:
Cóż... wolę Essence. Za delikatny efekt, trwałość i kolory (:

5 komentarzy:

  1. a ja mam jeden duraline za 20 zł i dzieki temu ilość 'eyelinerów' równą ilości cieni do powiek + to, ze cienie moge ze soba mieszac, dodac duraline i mieć jeszcze bardziej nietypowe kolory :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam Duraline, ale nie zawsze chce mi się i mam czas, żeby się z nim babrać. Ale chwalę sobie faktycznie za uniwersalność (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny pomysł z tym fight-em ;D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem ciekawa tego linera z catrice, bo nie do końca podoba mi się krycie essence. mam brązowy :)

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.