18 września 2011

Skromne zakupy wrześniowe + wieści z trzech frontów


Zakupy we wrześniu ograniczyłam do niezbędnego minimum ze skromnym zachciankowym wyjątkiem (lakiery i róż).

- Joanna, żel do golenia i balsam po depilacji Sensual - kupione w ciemno, po pierwszym użyciu jestem naprawdę bardzo zadowolona! Żel jest gęsty i po spienieniu nie spływa z golonego miejsca (co zdarzało się dwa razy droższemu Gillette), co sporo ułatwia, szczególnie przy depilacji bikini. Wpłynie to też na pewno na wydajność: nie trzeba dokładać = starczy na dłużej (:
- Płyn micelarny Bourjois i dwufazowa Bielenda do demakijażu oczu - w obu przypadkach to już kolejne opakowanie i na pewno nie ostatnie.
- Flower by Kenzo - KLIK Jeszcze dla ścisłości, bo wcześniej o tym nie napisałam - nuty zapachowe: głóg, czarna porzeczka, bułgarska róża, jaśmin, fiołek, wanilia, białe piżmo, opoponax, żywica. 
- Lakier Catrice z limitki Out of Space, Houston's Favorite - bardzo ciekawy odcień, ciemny morski z turkusowym opalizującym shimmerem. Na paznokciach kojarzy mi się z pancerzykiem żuka gnojarka (:


- Lakier Essence Colour&Go, 40 Absolutely Stylish - w buteleczce kolor mlecznej czekolady, na paznokciach zmienia się w ciemną, gorzką. Zawiera zielone i fioletowe drobinki, które niestety na paznokciach nie są równie widoczne, jak w buteleczce... No i trwałość... Po dwóch dniach mam lekko poodpryskiwane końcówki.


- Róż z różanej limitowanki Wibo, odcień 01 Nude Rose - przepiękny, dość ciemny róż z nutką koralu. Na policzkach daje bardzo naturalny, świeży efekt. No i faktycznie pachnie różami. Ostatnio nie używam innych, choć jego trwałość pozostawia co nieco do życzenia...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A teraz wieści z frontów. Dla przypomnienia - walka odbywała się na frontach trzech: twarz, włosy i paznokcie.

Największy sukces odniosłam w przypadku twarzy - dzięki codziennemu oczyszczaniu, przemywaniu i nawilżaniu banda przykrości i powakacyjne przesuszenie skóry skapitulowały, choć nie bez walki. Obecnie wróciłam do punktu wyjścia, czyli borykam się z grudkami na brodzie + zdarzają się sporadyczne niespodzianki. Największe zasługi oddaję tu maseczce oczyszczającej z Yves Rocher, o której pisałam ostatnio, a także żelom do twarzy - Vichy Normaderm i biedronkowemu micelarnemu BeBeauty. Pięknie.
Jeśli chodzi o włosy, to efekt pielęgnacji jest, owszem. Aż za bardzo... Amla i wosk Beauty Formulas postawiły moje włosy na nogi, natomiast odżywka nawilżająca Herbal Essences bardzo je obciążyła i chyba przyspieszyła ich przetłuszczanie. Wcześniej spokojnie mogłam myć głowę co dwa dni, a i to tylko dlatego, że wiedziałam, że trzeciego już (dopiero) zaczną wyglądać źle. Teraz są klapnięte i wyglądają na tłuste już drugiego dnia po myciu. Nie wiem... może zbyt entuzjastycznie podeszłam do ich odżywania i za duża ilość różnych kosmetyków na raz im zaszkodziła. A może HE jest po prostu kiepska. No nic, mamy nowy front.

A w przypadku paznokci... Nie wiem, co powiedzieć. Używałam Nail Teka zgodnie z instrukcją przez prawie 3 tygodnie, nic złego się nie działo, wyglądało na to, że wszystko działa jak trzeba i nagle trach! Przedwczoraj wielki odprysk na środkowym palcu prawej ręki. No kur... Rozgoryczona, pomalowałam paznokcie nowym lakierem Essence. Ale chyba wrócę jeszcze do Nail Teka. Nie wiem, co o tym sądzić. Może Wy wiecie? (:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od razu chciałam zapowiedzieć bombę na koniec miesiąca - wrześniowa akcja denko zapowiada się naprawdę spektakularnie! (: