7 listopada 2011

Projekt denko - październik

Kolejna odsłona miesięcznych zużyć. Powiem szczerze, że projekt denko działa - odkąd się w niego zaangażowałam, pilnuję się i zużywam sukcesywnie moje kosmetyczne zasoby. Bardzo mnie to cieszy ^^


Zużycia październikowe nie są może tak imponujące, jak wrześniowe, ale i tak cieszą oko.

Włosy

1. Spray nawilżający i nabłyszczający, Emsibeth Cosmetics - kupiony w salonie fryzjerskim - moja fryzjerka poleciła mi go, kiedy spytałam o jakiś spray chroniący przed wysoką temperaturą. Miałam akurat zniżkę na karcie na cięcie i dowolny kosmetyk, więc się zdecydowałam. Czy działa? Mam nadzieję... Nigdy nie potrafię ocenić skuteczności tego typu kosmetyków. Ogólnie dbam o włosy, więc nie wiem, czy ich dobra kondycja to wynik ochrony podczas suszenia czy odżywek, masek i olejowania. Co mi się na pewno nie podobało, to zapach kosmetyku - jak gabinet dentystyczny! Nie, dziękuję.
2. Szampon proteinowy Sesa - jego działania też nie umiem ocenić. Używałam go raz na tydzień, do zmywania Amli, więc nie mogę nic powiedzieć o jego zbawiennym (bądź nie) wpływie na włosy. Dobrze zmywał, ładnie pachniał, nie plątał włosów, ale był mało wydajny. Więcej go nie kupię, chyba że jako szampon do codziennego użytku. 
3. Odżywka do włosów L'Oreal Casting Creme Gloss - dołączona do farby Creme Gloss. Farbę uwielbiam za szeroki wybór brązów o apetycznych nazwach (obecnie mam na głowie Pralinę), odżywkę lubię za działanie i wydajność. Ot, normalna odżywka.

Twarz





1. Mój ulubiony dwufazowy płyn do demakijażu oczu Awokado Bielenda 
2. Tonik ogórkowy Ziaja - tani, wydajny, ładnie pachnący. Bardzo przyjemnie odświeża, choć w nadmiarze pozostawia trochę lepką skórę. Polecam.
3. Żele do powiek i pod oczy Floslek - wersja ze świetlikiem (w tubce) oraz ze świetlikiem i aloesem (w słoiczku) - póki co pomagają mi bardziej, niż treściwe kremy pod oczy. Odprężają skórę, lekko nawilżają, przy regularnym używaniu trochę rozjaśniają cienie pod oczami. Mam już kolejną tubkę, tym razem ze świetlikiem i chabrem bławatkiem (:

Ciało

1. Kokosowy krem do rąk Ziaja - szybko się wchłania i nie zostawia filmu, nawilża wystarczająco (dla moich niewymagających dłoni), no i ślicznie pachnie. Wielokrotnie znajomi pytali, co mam smacznego z kokosami, czyżby ktoś jadł Rafaello? (:
2. Żurawinowy peeling Joanna - ostatnio te peelingi przestały mi wystarczać, potrzebuję mocniejszych ścieraków. Żurawinę wykończyła moja mama.

Kolorówka




1. Lakier Wibo Express Growth, nr 147 - pierwszy lakier, który tak szybko wysechł na amen. Nie wiem, co się stało, kupiłam go w kwietniu, używałam z powodzeniem jeszcze w wakacje, był szczelnie zakręcony, a mimo to zgluciał niemiłosiernie. Inne EG się tak nie zachowują... Do kosza.
2. Błyszczyk ColorSensational Cream Gloss Maybelline, nr 622 Nude Pearl - mój ideał w kolorze nude. Wkrótce o nim napiszę - na zachętę powiem, że kupiłam już drugi w tym samym odcieniu, a to się nie zdarza! Wiem, że na zdjęciu wygląda, jakby był pełny, ale już nic nie mogę wygrzebać. Próbowałam nawet go ogrzać, żeby resztki spłynęły ze ścianek, jak widać, nie podziałało...

2 komentarze:

  1. gratuluję zużyć :) u mnie też projekt denko działa, chociaż na zużycie jakiejś ustowej kolorówki jeszcze sobie poczekam :) a co do Catrice, to u mnie zazwyczaj wytrzymuje dłużej... szkoda, bo kolor przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. adrianna - denko działa na mnie tak motywująco, że już sobie upatruję kolejne obiekty do wykończenia (:

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.