28 grudnia 2011

Long as God can grow it!


Zapuszczam włosy już od jakiegoś czasu, a teraz postanowiłam udokumentować postęp, licząc na to, że widząc wyraźne efekty, zmotywuję się do jeszcze lepszego dbania o kudły. Przygotujcie się na mocne wrażenia...
1. Irokez
Tak, tak. Tak właśnie wyglądałam jeszcze trochę ponad rok temu. Zdjęcie pochodzi z kwietnia 2010, kiedy fryzjer wyczarował mi to cudo na głowie po raz pierwszy. We wrześniu 2010 ścięłam się tak po raz ostatni. Bardzo lubiłam tę fryzurę, akurat miałam wtedy taki okres zawirowań życiowych i spóźnionego buntu, do którego rudy irokez bardzo pasował. Tak to wyglądało od frontu:

Tak. Nieostre zdjęcie w lustrze w łazience z praniem w tle. Klasa.
Kiedy zawirowania ustały, przeszła mi ochota na krótkie włosy. Postanowiłam wreszcie wytrwać w zapuszczaniu... 

2. Wakacje 2011
Wytrwanie w zapuszczaniu postanowiłam ułatwić sobie stosowaniem odżywki po każdym myciu. Pomogło (co za niespodzianka!), nie miałam ochoty po kilku miesiącach skosić tej suchej szopy... Przekonanie się do konsekwentnej pielęgnacji włosów uważam za jeden z moich największych sukcesów (;
Pod koniec lipca, z wypłowiałą farbą i wielkim odrostem, nie odwiedzając fryzjera od września, wyglądałam już tak:


A jedyne, co z nimi mogłam zrobić, to podwójny francuz - w desperacji nauczyłam się wreszcie pleść samej sobie francuza...Sekret leży w tym, żeby nie patrzeć w lustro!


3. Stan obecny
Zdjęcie dzisiejsze, włosy świeżo po myciu, bez stylizacji.

Co teraz robię z włosami? Odżywki są w użyciu za każdym razem. Co jakiś czas maska. Staram się uważnie obserwować, co moim kudłom służy, a co nie (kiedyś by mi do głowy to nie przyszło...). Raz na tydzień olejuję Amlą, przymierzam się do innych olejów. Łykam tran. Niestety, jak widać, wróciłam do farbowania ale mój naturalny kolor bardzo mnie denerwuję... jest nijaki. Co jakiś czas zaglądam do fryzjerki, która powoli zrównuje mi grzywkę z resztą włosów. Ot, tyla. Co do efektów dbania o włosy - są spektakularne, w porównaniu do siana, które miewałam na głowie wcześniej. Dzięki Amli kudły rosną chyba dość szybko, pojawiły się też nowe, trudne do ujarzmienia i irytujące kłaczki, które jednak mimo wszystko cieszą (;


Oh, say can you see
My eyes? if you can
Then my hair's too short!

11 komentarzy:

  1. Świetnie opisana historia :) Bardzo dobrze Ci idzie, życzę wytrwałości i łączę się w bólu (moje są krótsze od Twoich) :P

    OdpowiedzUsuń
  2. podobały mi się te krótkie włosy, ale już masz dosć długie, szybo ci rosną włosy!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ innooka - ja Tobie też życzę wytrwałości. Niech Ci szybko rosną! (:

    @ Martusia - też mi się te krótkie podobały, a jaka z nimi była wygoda! Łeb suchy po 15 minutach, a całą stylizację załatwiała guma do włosów... Ale niech mi szybko rosną dalej (:

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę przyznać, że bardzo szybko Ci włosy rosną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. szybko Ci włosy urosły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Hair a ta piosenka jest najlepsza, kocham:)!

    O tak, szybko Ci urosły:)

    OdpowiedzUsuń
  7. @ kleopatre - Hair to świetny film. Odkąd obejrzałam go pierwszy raz, w gimnazjum (to już 8 lat temu!), fascynuje mnie wciąż tak samo (:

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi sie ten Twoj irokez... zadziornie, z jajem i charakterkiem :] Uwazam, ze wygladalas w nim fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chciałabym spróbować cieni Miyo, ale w Łodzi nie mogę ich znaleźć, nad czym strasznie ubolewam :( Powodzenia w zapuszczaniu włosów :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli ja nie umiem jeszcze się nim posługiwać :) - mowa o pudrze. Może jeszcze miesiąc i uznam, że czas na awans i złapię w dłonie pędzel ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ładnie Ci rosną :)
    a co do sekretu z dobieranym to absolutnie się zgadzam :D

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.