25 lutego 2012

Long as God can grow it! vol. 2

Aktualizacja stanu moich włosów po prawie dwóch miesiącach od pierwszego wpisu. Jest coraz lepiej! (:


Na zdjęciu, jak poprzednio, włosy świeżo po myciu, wyschnięte samodzielnie, bez stylizacji.
Dla lepszego efektu - porównanie z poprzednio udokumentowanym stanem:


Postęp jest chyba widoczny i bardzo mnie cieszy, choć ostatnio kosmyki przy twarzy zaczęły mnie nieziemsko wkurzać, włażąc mi do oczu i nosa - są niemal nie do opanowania, wysmykują się z upięć i irytują. No ale dostałam z zewnątrz kategoryczny zakaz ścinania (sama się zresztą upomniałam: "bij po łapach, jak tylko powiem coś o ścinaniu włosów!"), więc cierpię w milczeniu. Tyle dobrze, że baby hair już podrosły i nie sterczą tak bardzo.
A serio - jestem z siebie zadowolona (:
W pielęgnacji króluje u mnie (od stycznia) olej Alterra Granat i Aloes i (od zawsze) maska Gloria. Do łask powróciła ostatnio bananowa odżywka The Body Shop. Bardzo polubiłam się też ze wzmacniającym szamponem Joanna. W tym miesiącu planuję kupić osławiony Jantar (jeśli ktoś wie, gdzie go można dostać we Wrocławiu, proszę o info!), wykończyć Amlę i nabyć olej Pomarańcza i Brzoza Alterry.

A tak for fun: znalazłam ostatnio zdjęcia z wakacji, bodajże z 2006 roku, kiedy miałam chyba najdłuższe włosy w życiu. Teraz pluję sobie w brodę i zastanawiam się, co mi się w nich nie podobało, że je ścięłam. Liczę, że teraz też będą mi się tak falować... Enjoy:

3 komentarze:

  1. dużo włoski urosły, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałaś i masz piękne włosy. A różnica w długości między grudniem a lutym jest baaaardzo widoczna.
    Wytrwałości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ simply_a_woman: oby, oby! Może być jeszcze szybciej, nie pogardzę ^^

    @ Słomka: dziękuję! (:

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.