9 kwietnia 2012

Jajo z niespodzianką! Tag + szpachla

Na życzenia już za późno, tak wiem. Mimo to: wszystkim i każdemu z osobna - wszystkiego najlepszego Malowana Lala pięknie życzy. Jajo Lala nawet wyskrobała:


Także ten... w święta zarobiona byłam, przed świętami też i po świętach również się zapowiada, że będę zarobiona, bo tu licencjat człapie, a przydałoby się przynajmniej ten licencjat zrobić w terminie, skoro już ten pierwszy się za mną ciągnie jak smród od dwóch lat... No ale nie chcę też zaniedbywać bloga i postaram się bywać tu częściej, zamiast ginąć gdzieś indziej w otchłaniach internetu i i tak nie robić niczego pożytecznego (:

Dzisiaj wracam ostrożnie, z tagiem, który mi się spodobał już za pierwszym razem, gdy go zobaczyłam, ale nikt mnie nie otagował, więc w końcu sama sobie go wzięłam (;

Tag: reading is cool


O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Rano, gdy się obudzę, rozbudzę, ale jeszcze nie wstanę – czytam, póki nie zgłodnieję. Lubię mieć czas, żeby bezstresowo czytać rano. Poza tym wieczorem, przed snem i generalnie czytam, kiedy mam czas.

Gdzie czytasz?

Gdzie mogę. A że nie mogę czytać w autobusie / samochodzie, bo robi mi się baaardzo niedobrze, podróże na i z uczelni bywają uciążliwe. Mogę za to czytać w tramwaju, w pociągu, na ławce, pod ławką, na zajęciach, nad herbatą, na łóżku, na fotelu, na podłodze, u znajomych, u nieznajomych, na zielonej trawce... Jedyny warunek to żeby nic w tle nie gadało za głośno ludzkim głosem, bo łatwo się rozpraszam.

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?

Na leżąco albo na półleżąco. Na boczku, na pleckach, na brzuchu, w pozycji embrionalnej, wyciągnięta, skulona, whatever. I jeszcze oparta o kogoś, gdy ten ktoś też czyta, a jedną ręką smyra mnie po głowie (; 

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Lubię dobrą fantastykę, kryminały i inteligentny, abstrakcyjny humor. Pratchetta łykam niemalże za jednym posiedzeniem, lubię humor Borisa Viana, dystans Chmielewskiej. Jeśli chodzi o fantasy, pozapominałam nazwiska... Największą fascynację przeżywałam w liceum, a minęło już trochę czasu od tego słodkiego okresu w moim życiu, pamięć już nie ta... Pamiętam, że podobały mi się niektóre Pilipiuki, wkręciłam się w serię Dragonlance (ale warte uwagi były tylko 4 główne tomy, reszta to popłuczyny), momentami bardzo podobała mi się „Achaja”, a „Siewcę wiatru” Kossakowskiej uważam za zmarnowany świetny pomysł.

Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?

Kupiłam – obie części czwartego tomu sagi Pieśni Lodu i Ognia, „Uczta dla wron”.

Co czytałaś ostatnio?

Pierwszą część „Uczty dla wron” i lektury na uczelnię: „Zazie dans le metro” Queneau, „Mdłości” Sartre'a, „Dżumę” Camusa... Wróciłam też na jeden wieczór do mojej podstawówkowej fascynacji: poezji Gałczyńskiego.

Co czytasz obecnie?


Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?

Zakładki to moja miłość. Lubię ładne, niezbyt sztywne i takie, które niekoniecznie miały być zakładkami z założenia. Dlatego na przykład wycięłam mak z opakowania perfum, a kiedyś używałam paska kliszy fotograficznej. Oczywiście używam też namiętnie biletów, paragonów, chusteczek, blistrów tabletek i różnych innych świstków, które akurat wpadną mi w ręce.



E-book czy audiobook?

Ebook. Marzy mi się Kindle. Audiobook wolę zdecydowanie w wersji live – choć dzieckiem nie jestem, bardzo lubię, gdy ktoś mi czyta i tak samo ja lubię czytać komuś. Wytwarza się wtedy taka fajna więź.

Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

„Dzieci z Bullerbyn” i w ogóle cała Lindgren. Uwielbiałam Ronję, córkę zbójnika, Pippi i Madikę, a okrutny rycerz Kato z „Mio, mój Mio” wpędzał mnie w autentyczne przerażenie. Kolejną pozycją obowiązkową, którą lubię do dziś, było „Omijajcie wyspę Hula” Marty Tomaszewskiej, wielopoziomowa historia, prawie jak „Mały Książę” – polecam wszystkim, także teraz (:
A poza tym: „Alicja w Krainie Czarów” z niesamowitymi, niepokojącymi ilustracjami:

Zdjęcie pochodzi ze strony: link
I Muminki, cała seria, a najbardziej „Dolina Muminków w listopadzie”, inna od reszty, refleksyjna i melancholijna (:

Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?

Trudno mówić o cenieniu postaci literackich. Lubię wyraziste postaci stworzone przez Pratchetta: lorda Vetinari o przenikliwym i ostrym jak brzytwa umyśle, sprytnego i uczciwego Sama Vimesa, nauczycielkę Susan, wnuczkę Śmierci i samego Śmierć, który chce być blisko ludzi, nianię Ogg, której hedonistyczna filozofia życiowa przydałaby się i mnie... Pratchett ma niesamowity talent do tworzenia postaci, które się lubi i może to i głupie, bo w końcu to tylko humorystyczne fantasy, ale każda z tych wyżej wymienionych ma cechy, które podziwiam i z którymi się identyfikuję (:


I na dobry początek: mój dzisiejszy makijaż, nazwany roboczo Jasiu Pawie Oczko - wrocławianie powinni wiedzieć, kto zacz, ten Jasiu, pozostałym wkleiłam linka (; Ja niestety nigdy nie miałam wątpliwej przyjemności konfrontacji z Jasiem. Szkoda, bo to nasza miejska legenda... Makijaż z Jasiem też nie ma za wiele wspólnego, za to z pawim oczkiem już znacznie więcej. Zazwyczaj noszę go w formie przenikającej się kreski nad rzęsami, ale dzisiaj postanowiłam zaszaleć, bo wiosna i pogoda piękna (:
 
 
A już wkrótce - aktualizacja stanu włosów (: Stay tuned!

4 komentarze:

  1. Jajo skrobane *.*
    Tak, życie rzeczywiście jest niesprawiedliwe...

    A Twoją odpowiedź na taga czytało mi się lepiej niż niejedną książkę.

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.