30 czerwca 2012

Chwalipięctwo stosowane

Buszowałam dziś chwilę na wyprzedażach, bez zbytniego entuzjazmu, aż do chwili, w której zobaczyłam buty. Lubię buty. Dobry obcas to coś, na czym kobieta może się oprzeć. I jednocześnie coś, czemu oprzeć się nie może, więc z Mohito wyszłam bogatsza o tę parę, a biedniejsza o 79zł ^^


Chwalipięta w nos kopnięta, ale z takimi butami to mogę, a co!

Catrice Revoltaire LE

/ Teraz nastąpi kuszenie Słomki. Słomko w paski, nie czytaj! (; /

Jak mogłabym się nie skusić na tę limitkę? Na te neoretro opakowania i świetne odcienie? Gdy weszłam do Natury we wrocławskiej Magnolii, na standzie Catrice spodziewałam się ujrzeć Nymphelię (tę dorwałam, gdy byłam poza miastem. Czaiłam się na rzęsy, ale ostatecznie nie wzięłam i teraz żałuję...), a tymczasem stało spokojnie Revoltaire. I to właściwie nieruszone, poza różem oczywiście, który był wymieciony do ostatniej sztuki, a tester wymazany tak, że to cudowne cieniowanie w ogóle zniknęło...

Pomacałam testery obu paletek cieni, rzuciłam okiem na lakiery, pędzelek do ust wzgardliwie pominęłam, sięgnęłam po szminki. Ostatecznie wylądowałam przy kasie z dość skromnym zestawem, czyli że udało mi się opanować (;


Pomadkę wzięłam najciemniejszą, zgodnie z zasadą "co z tego, że mamy lato? ja chcę nosić wiśniowe usta!". No to proszę uprzejmie, mamy odcień C03 Bloody Red. Mniam.


Wygląda na lekko rudawą, jakieś ceglaste tony, czy coś. Ale nie, na ustach ma kolor płatków ciemnoczerwonej róży i jest raczej chłodna, co mój aparat oczywiście postanowił radośnie zignorować. Oh, well...

Głupi aparat

Pomadka jest matowa, ale nie tępa. Nakłada się gładko i przyjemnie, choć pędzelek to rzecz przydatna, bo szminka kryje bardzo mocno, co przy takim kolorze może być niefajne bez pędzelka. Bo z pędzelkiem to spoko. 
Niestety, pomadka szybko się zjada i wymaga częstych poprawek. Opakowanie wygląda na metalowe (jest zimne w dotyku), solidne, zamyka się na klik. Ma nadrukowany piękny ornamentalny wzór i, oczywiście, jest poobklejane tymi durnymi naklejkami, które zostawiają po sobie paskudny klej. Poodklejałam je, opakowanie wymyłam oliwką i już, mogę się cieszyć zdobiącą toaletkę pomadką. Kosztowała 17,99zł, czyli sporo. Chyba przez to metalowe opakowanie.

Drugim nabytkiem jest paletka cieni. W pierwszym momencie rzuciłam się jak głupia na tester zestawu Explosive Combination (na zdjęciu po prawej), ale uznałam, że nie będę wyglądała dobrze w różu i złocie...

źródło

Łamiąc kolejne schematy (zielone cienie do zielonych oczu?!), wzięłam więc Toxic Combination. Opakowanie jest niestety plastikowe (nie wiem, ile trzeba by było dopłacić za to, żeby jednak było metalowe... A tak by się chciało!), ale ma piękny wzór na wieczku, a w środku duże lusterko (zabezpieczone folią) i dwustronny aplikator. Końcówka pędzelkowa nadaje się nawet do robienia kresek! Za całość przyjdzie nam zapłacić 19,99zł.



W zestawie mamy 3 cienie (1-3) i eyeliner (4), który jest właściwie dość twardym cieniem i dopiero po kontakcie z mokrym aplikatorem ma się stać eyelinerem. Sprawdziłam, działa. Liner jest intensywny, kryjący, w kolorze błotnego brązu. Chyba się polubimy (;
Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, wszystkie są w chłodnej tonacji i metaliczno-połyskujące, ale nadają się do dziennego makijażu. Mamy więc:
1) jaskrawą zieleń, która na powiece nieco łagodnieje. Wbrew pozorom bardzo twarzowy kolor (:
2) oliwkowe złoto, chyba mój ulubiony odcień z tej paletki,
3) beżowe srebro (co za kombinacja...), dość uniwersalny cień.

Nie byłabym sobą, gdybym już czegoś nimi nie zmalowała. Więc tadam, oka dwa:

Oko prawe. Brew w górze, bo załamanie mojej powieki jest bardzo załamane.
Na zdjęciu jest opisane, ale powtórzę i uzupełnię. Zmalowałam się przy pomocy:
- bazy ArtDeco,
- cieni Catrice Revoltaire LE Toxic Combination: oliwka na całej powiece, srebro w wewnętrznym  kąciku, bury eyeliner użyty na sucho w zewnętrznym kąciku i na dolnej powiece,
- białej kredki Essence na linii wodnej,
- tuszu MF 2000 Calorie, wersja wodoodporna.

Oko lewe. Załamanie się załamało.
Przy otwartym nic nie widać, nanana.
Zestaw do szpachli jak wyżej, tylko cienie się zmieniły: mamy jaskrawą zieleń z TC na całej powiece, kreskę intensywnym fioletem z paletki Sleek Curacao i inglotowski delikatny jasny fiolet na dolnej powiece. Połączenie kolorów ciekawe i nieco psychodeliczne, jak zresztą cały mój wczorajszy wygląd. Chodziłam po domu z dwoma różnymi okami i szminką na ustach, która nie pasowała już do niczego. Pokawałkowana na zdjęciach daję radę, ale w całości stanowiłam widok cokolwiek dziwny ^^'

29 czerwca 2012

Zakupy dzisiejsze - w nagrodę!

Dzisiaj postanowiłam wykonać skok na Naturę w ramach samonagradzania się. Na razie skromnego, w planach mam jeszcze inne nagrody, w tym wyjazd na openera (;
No ale minihaul dzisiejszy okraszony anegdotką:

mniam, śliczności

To część zakupów, ale chusteczkami odświeżającymi czy dezodorantem się Wam nie będę chwalić, bo i po co. A czym się chwalę?
- pustą (jeszcze) dziesiątką Inglota
- pędzlem do pudru Essence - po obmacaniu i wypróbowaniu stwierdzam, że niespecjalnie mam się czym chwalić w tym przypadku...
- nabytkami z limitki Catrice Revoltaire - w następnym wpisie przybliżę te dwa cudeńka (:

Pamiętacie, jak opisywałam paletkę-czwórkę Kobo? Jeśli nie - KLIK. Pisałam, że solidne bydlę. No bo wyglądała solidnie. Do pierwszego upadku z biurka na podłogę...

rozmiar zniszczeń

Zatrzask, który trzymał mocno, już nie trzyma wcale. W starciu z podłogą ucierpiał także żółty cień (też Kobo - kij im w oko...), co widać na dolnym zdjęciu. Wściekłam się i poszłam do Inglota po panaceum na rozwalające się paletki:


Na razie chroni moje (zaledwie) 4 wkłady, ale stopniowo, bez pośpiechu ją sobie zapełnię (: Swoją drogą, uwielbiam panie w Inglocie. Podchodzi do mnie taka wyszpachlowana do granic możliwości ekspedientka, makijaż z gatunku "jak uderzyć w potylicę, to z przodu odpadnie w jednym kawałku", i "w czym mogę pomóc?". To pytam:
           - Ile teraz kosztują paletki?
           - A to zależy, piątka na przykład - 60zł.
           - Ile?! (chwila ciszy) Ale ja pytam o puste.
           - A, pusta piątka to 10zł
           - A dziesiątka?
           - Pełna?
No tak, oczywiście, że pełna, o puste pytam tylko dla rozrywki. Pani musiała sprawdzić cenę pustej paletki. 18zł. 
           - To wezmę.
           - Pustą?
Mój facepalm rozległ się echem po sklepie.



Oprócz przyjemności, które sama sobie ufundowałam, rano zaskoczył mnie listonosz. Jak zwykle, przyszedł na 5 minut przed moim planowanym wyjściem na autobus (: Ale przyniósł paczkę-niespodziankę od blogowej znajomej, więc mu wybaczam. A w paczce:

bling-bling
Bo kiedy ona wstawiła posta pt. "chyba wystawię na allegro", skomentowałam, że są bardzo w moim stylu... Nie spodziewałam się, że mi wyśle cały zestaw! (: W paczce, oprócz biżuterii, słodycze i liścik. Miło niesamowicie ^^

Niniejszym ogłaszam rozpoczęcie moich wakacji!

28 czerwca 2012

Malowanej Lali triumfalny powrót (+ rozdanie u Siulki)

Melduję, że zdałam egzamin licencjacki i od wczoraj jestem licencjuszką filologii francuskiej UWr. Dawno nie byłam tak szczęśliwa i dumna z siebie (:

Tak więc wracam do blogosfery z uśmiechem i werwą - od jutra recenzje, haule, plany wakacyjne i szeroko pojęte chwalipięctwo!
A dzisiaj próbuję szczęścia w rozdaniu u Siulki:



Jest się do czego ślinić, n'est-ce pas? (:

12 czerwca 2012

Toner - podejście drugie

Nie mam teraz czasu na nic. Wyjechałam z miasta, aktualnie siedliska erło-ocipienia, żeby w spokoju, względnej ciszy i skupieniu oddać się nauce do licencjatu. I oddaję się, jak bora liściastego kocham. Także mniej mnie na blogasku i tak pewnie pozostanie aż do lipca, ale w przerwach w nauce zaglądam do Was i podczytuję, co tam się w światku dzieje. Tymczasem wpadam na chwilę, pochwalić się efektami kolejnej zabawy tonerem La Rich'e Directions.

Tym razem na moich włosach wylądował elektryczny niebieski odcień Atlantic Blue (przynajmniej taki miał być w założeniu):

źródło

Moje turkusowe pasma po miesiącu sprały się do zielonkawych, a że nie mogłam się zgrać z przyjaciółką, która ma tonery, na ponowne farbowanie, kupiłam sobie własny na allegro. Wybrałam tym razem bardziej zdecydowany odcień niebieskiego, ponieważ poprzednio nawet świeżo po farbowaniu ludzie mówili mi, że moje pasma są zielone. Teraz być zielone nie mają prawa.

Przed:

Zielono mi i pasuje do paznokci (:

W trakcie: 

So I heard u like robots?

Po:

Powiększamy, powiększamy

Elektryczny niebieski to to nie jest, ale najważniejsze, że nie ma w sobie zieleni. Chyba po następnym spraniu się koloru nałożę na pasma jeszcze raz rozjaśniacz albo dekolor i dopiero wtedy toner. Zobaczymy.

Póki co kłaniam się w pas i zwijam kramik na jeszcze jakieś 3 tygodnie, ale będę zaglądać do Was (:

4 czerwca 2012

Mini drops madness

Lakiery Miyo Mini Drops robią ostatnio jakieś szaleństwo na blogach. Cóż... Uległam mu i ja (:
Mimo tego, że Shopping Monster ostrzegała w tym poście, że Dropsy z Feniksa wymiotło, postanowiłam zajrzeć po drodze do biblioteki - i słusznie. Poniedziałek musiał równać się dostawie, bo dropsowy stand był pełny, aż ciężko było grzebać wśród tych buteleczek (: 
No ale coś wygrzebałam:


Od lewej: 
- nr 60 Exotic Flower - idealnie pasuje skojarzenie z sokiem grejpfrutowym autorstwa Słomki (skojarzenie w sensie, nie sok...). Lakier prezentuje zresztą podobną siłę krycia, co sok grejpfrutowy, ale połączenie przejrzystego łososiowego z seledynowym shimmerem urzekło mnie do tego stopnia, że jestem w stanie zaakceptować wyglądające spod 3 warstw białe końcówki paznokci. W sumie... wygląda to nawet ładnie, tak świeżo, letnio i lekko (:
- nr 40 Ice, ice baby - kremowa biel, słocza można zobaczyć u Zakupowych Bestii (link wyżej)
- nr 61 Cyber Green - leśno-butelkowa, metaliczna zieleń ze srebrnymi drobinkami. Bardzo ładna, soczysta, co mój aparat postanowił zignorować i zrobić z niej burego szaraka. Pardon.

Lakiery kosztują 3,49zł za sztukę, gładko się nakładają i szybko schną. O trwałości jeszcze się nie wypowiem, ale ponieważ na paznokciach wylądował od razu Exotic Flower, to chociaż słocza zrobię:


Nijak ten seledynowy poblask nie chciał się dobrze uchwycić. W rzeczywistości jest dużo bardziej widoczny i ładniejszy...