9 lipca 2012

Long as God can grow it! vol. 5

Ponieważ ostatnio coś za dużo offtopuję, wracam teraz gładko na tory wraz z aktualizacją stanu kłaków. Lipcowe kłaki prezentują się tak:


Czyli całkiem nieźle.
Tradycyjnie, porównanie z poprzednio udokumentowanym stanem:


Oprócz kłaków zmieniła się też ściana - ta zielona już nie wróci, bo remont był, panie dzieju... Ale ten, znów offtopuję. 

Wracając do kłaków - przez cały czerwiec moja pielęgnacja ograniczyła się do:

- szamponu Garnier Kwiat Lipy,
- odżywki Isana z olejkiem babassu (i bardzo sporadycznie bananowej TBS)
- oleju Alterra Granat i Awokado

Taka ograniczona paleta produktów nie służyła zbyt dobrze moim włosom, ale była wymuszona tym, że prawie 3 tygodnie przebywałam poza domem. Poza tym ich ogólnie gorszy stan należałoby chyba raczej jednak zrzucić na karb stresu przedlicencjatowego (wypadały mi jak głupie, garściami...) i słońca, niż kosmetyków. 
Na szczęście wygląda na to, że włosy wychodzą na prostą (:

2 komentarze:

  1. nowy kolor ściany bardziej mi się podoba od poprzedniego :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Mama też jest zadowolona ze swojego nowego salonu (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.