4 sierpnia 2012

Koniec wojaży...

... przynajmniej na jakiś czas (:

Byłam ostatnio w ciągłym rozjeździe, więc znów mało było mnie tutaj, ale niestety, jakbym nie patrzyła, wychodzi mi na to, że część przyjemnostkowa wakacji jest już za mną. Teraz czas pisać zaległy licencjat...
Jednak póki co, zostanę jeszcze w klimacie wyjazdu do Krakowa:


Teraz ciekawostka przyrodniczo-regionalna: w Krakowie zwierzęta wyprowadza się na spacer do okna (zdjęcia z tylko jednego spaceru!):


Z Krakowa wróciłam zeszły czwartek po południu. W piątek rano natomiast jechałam z Rycerzem do jego rodziny na Śląsk, gdzie zażywałam rozrywek różnorakich, mniej lub bardziej procentowych, oglądałam maniakalnie Battlestar Galactica oraz The Big Bang Theory, a także zażywałam spacerów. Trasa spaceru przez jakiś czas przebiegała przez cywilizowane okolice (park), ale potem poskarżyłam się, że po parku to chadza oddział geriatryczny i zażądałam mocniejszych wrażeń, więc zostałam przegoniona wąską ścieżyną przez pokrzywy. W baletkach i sukienusi do połowy uda, z gołymi nogami. Było super (:

Po powrocie zabrałam się za zmiany w swoim pokoju. To chyba stanie się moją wakacyjną tradycją - w zeszłym roku malowanie i częściowe meblowanie, teraz meblowania ciąg dalszy i zmiany mające zwiększyć ekonomię przestrzeni (czyt. zmniejszyć ilość pierdół pałętających się po każdej dostępnej powierzchni), wszystko uwieńczone sukcesem.

I tak oto, wracam do blogaska po raz kolejny (:

1 komentarz:

Spam zjedzą ryby.