7 września 2012

Tricky Cherry, bo bez wiśni

Jak wspominałam w poprzednim poście, skusiłam się na gadżecik - pin-upowy balsam do ust firmy W7. Chodziłam wokół niego już od jakiegoś czasu, ale nie mogłam się zdecydować, aż pojawiła się promocja... I kulą w płot, moście panny, kulą w płot!


Opakowanie - zdecydowanie najmocniejsza strona produktu. Metalowe pudełeczko, ok. 5cm długości, na "szufladkę", ze śliczną, stylową panią na wieczku. Muszę się przyznać, że głównie rozwalona na leżaczku pani mnie skusiła do zakupu, a naprawdę rzadko się zdarza, żebym poleciała na opakowanie...

Konsystencja - twarda i zbita. Pod palcem rozpływa się w nieprzyjemnie rzadką, mało treściwą maź. Wolę bardziej kremowe, "maślane" balsamy do ust.

Zapach - miał być wiśniowy. Jest chińska gumka do mazania - czyli chemiczny owocowy smrodek, w którym trudno wyczuć choć nutę wiśni...


Efekt - błyszczykowy, jak najbardziej. Ładnie barwi usta na lekko czerwony kolor, nadaje połysk. Ze względu na konsystencję, zjada się bardzo szybko
Jeśli chodzi o efekt pielęgnacyjny, to jest żaden. Mam wrażenie, że nawet lekko wysusza usta.

Cena/pojemność/dostępność - ok.7-8zł za 7g produktu dostępnego w Rossmannach.

Podsumowując: najlepiej zawartość wydłubać, a ślicznego opakowania użyć do czegoś innego, choćby i zwykłej wazeliny. Tym bardziej, że skład produktu jest mało imponujący (olej mineralny na 3. miejscu, po dwóch innych chemicznych emolientach)...


7 komentarzy:

  1. ja w ogóle nie za bardzo lubię mazidła do ust, które aplikuje się palcem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na upartego można pędzelkiem, ale ja się upierać nie będę, nie warto (;

      Usuń
  2. opakowanie czaderskie :) Ale raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też prawie poleciałam na opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówili: nie oceniać po okładce... To nie, Lala musiała zrobić wbrew! :D

      Usuń
  4. Opakowanie wygląda na prawdę kusząco :). Szkoda tylko, że produkt sam w sobie się nie sprawdził.

    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.