12 września 2012

Zaklęcie maga - Max factor Fantasy Fire

Tak, tak, kolejny lakier. Znowu lakier! A jeszcze niedawno pisałam jakieś dyrdymały o tym, jakoby moja kolekcja lakierów do paznokci w pełni mnie już satysfakcjonowała. Niestety, przebywając w kosmetycznej blogosferze nie sposób uniknąć przypadków, w których podczas przeglądania waszych nowych wpisów serce zaczyna mi szybciej bić, a w głowie zapala się lampka "chcę!".

Tym razem lampka zapaliła mi się przy lakierze Max Factor Max Effect w odcieniu Fantasy Fire. No bo jak ja, zapalona gejmerka, ilustratorka sesji rpg Rycerza, mogłabym się powstrzymać przed posiadaniem lakieru w kolorze zaklęcia maga?!


Cena / pojemność - regularna cena jest odstraszająca: ok. 18zł. Mi udało się go kupić za 13zł w trwającej właśnie promocji w Superpharmie (-25% na wszystkie lakiery w asortymencie sklepu) i powiem szczerze, że gdyby to nie był ten jeden, konkretny, upragniony odcień, nie skusiłabym się na lakiery z tej serii nawet w promocji... Nigdzie nie opisano pojemności, ale stawiam, że mini buteleczka mieści jakieś 4-5ml.
 
Kolor - fioletowa baza z drobinkami mieniącymi się benzynkowo wszystkimi kolorami tęczy. Poza buteleczką efekt wielobarwnych drobinek się utrzymuje i zależnie od oświetlenia i kąta patrzenia paznokcie mienią się złotem, srebrem, pomarańczem, seledynem... Zdjęcia oddają najwyżej 1/5 efektu (:


Konsystencja - idealna, można nałożyć na płytkę cienką i równomierną warstwę.

Krycie - prawie żadne... Niestety, jest to lakier, który chyba raczej należałoby nakładać na jakiś inny. Na zdjęciach 3 warstwy Fantasy Fire solo, a nadal widać końcówki paznokci.



Wysychanie - błyskawiczne! Trzy warstwy wyschły mi na paznokciach nawet nie wiem kiedy, poszłam spać, a rano zero wzorków od pościeli! (:
 
Pędzelek - krótki, średnio wygodny. Mam wrażenie, jakby włoski sklejały się podczas malowania.
 
Zakochałam się w tym lakierze, co tu dużo mówić... Jeśli okaże się równie trwały, jak łatwy w obsłudze i efektowny, to pozbędę się resztek wyrzutów sumienia, że dałam tyle kasy za kaprys z cyklu "chcę mieć!" ^^'


PS. Będąc w Superpharmie wpadłam niestety na szafę Essence z nowymi lakierami Colour&Go. Również w promocji. Wiecie, jak to się skończyło:


120 Cookie love - beżowa baza ze złotym brokatem. Klasyczny, stonowany efekt, mimo złotego połysku. Kojarzy mi się z elegancją w stylu Catherine Deneuve (:

122 Chic reloaded - grafitowo-bura baza z benzynkowym bordo-zielonym metalicznym połyskiem. Bardzo dziwna, ciekawa kombinacja.

111 English rose - złamany, przybrudzony ciemny róż. Ładny, klasyczny odcień. Moja mama-nauczycielka, gdy go zobaczyła, powiedziała "dawaj, pomaluję sobie paznokcie na jutrzejszą wywiadówkę" (;

No i last but not least, omawiany dzisiaj Max Factor Fantasy Fire (:

4 komentarze:

  1. FF to bez dwóch zdań najładniejszy lakier Max Factora :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja dałam 4 warstwy i nadal lipa, teraz go wypróbuję na czymś ciemnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę chodzić z trzema warstwami, ale też chętnie wypróbuję go na jakimś innym, ciemnym lakierze (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.