19 października 2012

Nowe nabytki, które Lalę bardzo cieszą

Laptop żyje, reanimowany nowym zasilaczem, więc przystępuję do chwalipięctwa stosowanego: nabytki z nowych limitowanek Essence i Catrice (:



Limitka Essence Wild Craft podobała mi się od pierwszych zapowiedzi i z każdą następną coraz bardziej. Kiedy pojawiły się na blogach pierwsze notki świadczące o jej dostępności w Polsce, regularnie wizytowałam Naturę, ale limitkę zastałam dopiero w tę środę - pełniutki, nieruszony nawet stand. Oczka mi się zaświeciły, ale zachowałam zdrowy rozsądek i nie porwałam wszystkiego jak leci (: 
Pędzel jest miękki i przyjemny w użytkowaniu, spodziewałam się po nim mniej, więc pozytywnie mnie zaskoczył.
Puder błyszczy dość mocno i ma widoczne drobinki brokatu... Będę musiała go trochę oswoić, ale mi się podoba.
Cień ma cudowny kolor, właśnie takiego fioletu szukałam już od jakiegoś czasu. Brudny, śliwkowo-brązowy kolor z ładnym, chłodnym połyskiem.
Zestaw do brwi, składający się z ciemnego i jasnego cienia do brwi i rozświetlacza do łuku, chciałam mieć od początku i mnie nie rozczarował. Kolory są utrzymane w chłodnej tonacji i nie są przepigmentowane, dzięki czemu idealnie nadają się do lekkiego podkreślenia brwi bez teatralnie dramatycznego efektu. Ten zestaw podoba mi się znacznie bardziej niż ten ze stałej oferty Essence, który jak dla mnie jest zbyt mocno napigmentowany i zbyt rudawy.


Przy okazji, kiedy zebrałam już wszystko, co chciałam ze standu Essence, rzuciłam okiem na nową limitkę Catrice, Hollywood's Fabulous 40ties, i skusiłam się na dwa produkty:
- satynową pomadkę C02 Holly Rose Wood, w pięknym, ciemnoróżowym kolorze
- żel do brwi, bo zawsze chciałam wypróbować taki produkt, a jeśli mi nie podejdzie, moja mama już sobie na niego ostrzy zęby (:

Ze wszystkich produktów jestem jak na razie zadowolona. Powiem szczerze, że: a) już dawno limitki Catrice i Essence nie wzbudziły we mnie takich emocji, b) dawno też nie cieszyłam się aż tak bardzo po zakupach w drogerii ^^

5 komentarzy:

  1. ja po pierwszym użyciu rozświetlacza przepadłam. zobaczymy, czy to było chwilowe zauroczenie, czy wielka miłość ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo - niby nie lubię drobinek, ale ten mnie zachwycił potężnie i dla niego odstawiłam chwilowo aoh - mój dotychczasowy ideał!

      Usuń
    2. Muszę przyznać, że to mój pierwszy rozświetlacz i chyba się polubimy (;

      Usuń
  2. domagam się prezentacji pomadki na ustach :)

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.