10 listopada 2012

Catrice Hollywood's Fabulous 40ties - pomadka

Jesienią lubię mocniej podkreślać usta - ciemniejsze, cięższe pomadki kojarzą mi się z przytulną kremowością, bardzo miłą w szare, pluchowate dni. Dzisiaj na tapecie jedna z moich ulubionych ostatnio szminek, pochodząca z (już nie tak) nowej limitowanki Catrice Hollywood's Fabulous 40ties Holly Rose Wood.


Cena - ok 17zł

Opakowanie - czarne, błyszczące, solidne. Zamyka się porządnie, z kliknięciem, więc nie ma strachu, że się samoczynnie otworzy w torebce. Ma charakterystyczny dla tej limitki ciemnoróżowy kwiatowy nadruk. Całość wygląda ładnie i jest funkcjonalne.
Konsystencja i aplikacja - szminka jest matowa, więc dość tępa w aplikacji. Na pewno jest gładsza niż jej "siostra" z limitki Revoltaire - ona była opisana jako "Velvet matt", natomiast tutaj mamy do czynienia z samym "Velvet" i to się sprawdza (: Nie podkreśla skórek, trochę wysusza, może się zwarzyć. Paradoksalnie jednak lepiej mi się używa poprzedniczki...




Odcień - ciemnoróżowy, intensywny, mocno kryjący. Zdecydowanie poprawia mi nastrój (:

Zapach -  specyficzny, trochę jak babcina szminka, trochę owocowy.

Trwałość - łatwo się zjada, ściera i rozmazuje. 

Efekt:


Mimo niewielkiej trwałości i fochów, jakie szminka potrafi stroić, lubię jej używać. Przyjemnie ożywia moją twarz w smętne jesienne dni. Jak Wam się podoba? (:

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie wiem, wydaje mi się, że odcień jest dość łatwy do odtworzenia, ale z tym wykończeniem prezentuje się świetnie (:

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na pewno wzbudza ciekawość znajomych (:

      Usuń
  3. Nooo mnie się podoba tak bardzo, że mam już swoją.
    Żebym jeszcze miała takie ładne usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet wcześniej miałaś, tak Ci się podobała! :D
      Dziękuję, moje usta się rumienią (:

      Usuń
  4. O kurde, śliczna jest. A ja się tylko na Reda skusiłam :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze jest gdzieś do dostania... Ale ja nic nie mówię, nie chcę Cię puścić z torbami :D

      Usuń
    2. Właśnie sobie przypomniałam, że w pobliskiej naturze chyba niedawno jeden egzemplarz jeszcze straszył. Kurde, zaczynają się 'brać-czy-odpuścić' wątpliwości.

      Usuń
    3. Znamy te wątpliwości, znamy. Sama się jeszcze trochę rzucam, bo na słynnej wyprzedaży starych limitek było dużo egzemplarzy Bloody Red z Revoltaire i... tak mi się ta szminka podoba, że się zastanawiam, czy nie zrobić sobie zapasu! :D

      Usuń
    4. Mhm, widziałam dziś Twoje zdjęcia Bloody Red. Bloody hell, tę też chcę! :D

      Usuń
    5. Jestem złym człowiekiem ^^

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.