21 grudnia 2012

Aromaterapia

Po raz pierwszy od bardzo dawna naszła mnie ochota na kosmetyczne słodkości. To dziwne, bo dotychczas wszelkie czekolady, wanilie i inne słodycze w kosmetykach (bo przecież nie w jedzeniu ^^) omijałam szerokim łukiem, a teraz... Słodkie szaleństwo!
W poczet szaleństwa zalicza się m.in.: waniliowy peeling pod prysznicem, mydło z olejem i mleczkiem kokosowym, cynamonowo-karmelowe masło do ciała, waniliowe masełko do ust, a także bohaterowie dzisiejszego wpisu:

Żele Original Source


Czekolada i pomarańcze oraz śliwka z syropem klonowym (:
Żele mają podobną, galaretkowatą konsystencję i wygodne opakowania - wystarczająco miękka plastikowa butelka w oryginalnym kształcie, stojąca na zamknięciu pozwala wydobyć produkt do końca. Jedyna różnica między nimi jest taka, że czekolada ma silikonowy zaworek dozujący, a śliwka takiego zaworka nie ma, ale za to otwór ma mniejszy. Choć i tak leje się dość niekontrolowanie.
Oba warianty pachną obłędnie intensywnie (czekoladowy jak pomarańczowe delicje, a śliwkowy słodko-owocowo-niezidentyfikowanie, ale cudnie!), ale tylko w butelce i przez pierwsze 10 sekund prysznica. Nie zostaje ani w łazience, ani tym bardziej na skórze... Albo ja się szybko przyzwyczajam do zapachu, albo producent powinien popracować nad jego trwałością.
Właściwości myjące bardzo dobre. Właściwości pielęgnujących brak.
Niektórych pewnie zachęci fakt, że produkty są opisywane jako naturalne i wegańskie.

Cena: ok. 9 zł / 250 ml (często w promocji)
Dostępność: Rossmann, Tesco

PS. Śliwka pochodzi z limitowanej edycji zimowej, w której znajdziemy też żel pomarańczowo-lukrecjowy, również ubrany w norweski sweterek. Jako że ja za lukrecją nie przepadam, delikatnie mówiąc, zaopatrzyłam się w butelkę śliwki na zapas (:

9 komentarzy:

  1. ja bardzo lubię spożywcze zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle wybierałam owocowe i świeże, a tu nagle taka mania (:

      Usuń
  2. ja uwielbiam z tej serii malinę z wanilią bodajże i miętę, mrrrr, mega!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dumałam chwilę nad maliną, ale ostatecznie nie wzięłam. Może jeszcze się przekonam (:

      Usuń
  3. Polubiłam śliweczkę i nawet pasuje mi, że zapach znika po prysznicu, bo potem smaruję inne smrodki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja też... Ale czasem nie smaruję, a chciałoby się czekać i pachnieć mimo to.

      Usuń
  4. Strasznie mi się tu spodobało :) Mamy sporo wspólnego :) Sleek, zapuszczanie, ogień na głowie, przyszły zawód (wprawdzie ja angielski, ale i tak blisko ;)) i na pewno jeszcze dużo więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję! Już tak czułam tę wspólnotę, jak zaczynałam Ciebie obserwować (;
      I Twój ogień na głowie jest ogniowszy (;

      Usuń

Spam zjedzą ryby.