15 grudnia 2012

Paletka Sleek Ultra Mattes Darks



Zgodnie z zapowiedzią - prezentacja darksów, które zasiliły moje sleekowe szeregi.

Paletka skusiła mnie tym, że jest w całości matowa i że odcienie, które się w niej znalazły, bardzo pasują do mojej urody. Szczególnie byłam ciekawa czerwonobrązowego Maple, sinofioletowego Villan oraz ciemnozielonego Fern, a i morski Orbit nieźle podziałał mi na wyobraźnię (: 

Tutaj kolory są najlepiej oddane

Cienie w tej paletce mają nieco inną konsystencję niż zwykle spotykaną w sleekach. Są bardziej suche, kredowe, przez co pylą przy nabieraniu na pędzelek i sprawiają drobne kłopoty przy aplikacji. Czasem rozkładają mi się nierówno na bazie, czasem trudno je rozetrzeć, trzeba dokładać kolor...
Odcienie w tej paletce podobają mi się jednak na tyle, żeby przymknąć oko na te niedogodności.


Cienie na ręce, bez bazy:


Orbit - ciemniejszy niż na zdjęciu, morski kolor. Na ręce odcień jest dobrze oddany. Pigmentacja w porządku. Ładny, ale może być ryzykowny, fajnie wygląda na dolnej powiece (:








Ink - intensywny granat, nieźle napigmentowany. Widzi mi się bardzo do smoków i jako kreska (:









Highness - intensywny, trochę neonowy fiolet. Ładny jako akcent na dolnej powiece. W większej ilości dobrze wygląda przygaszony jakimiś innymi kolorami. Pigmentacja ok.








Noir - występująca w prawie każdej paletce Sleeka czerń, tu słabo napigmentowana, nawet w opakowaniu wygląda na ciemną szarość. W niczym nie przypomina najlepszej jak do tej pory czerni Sleeka z paletki Au Naturel.







Dune - żółtawo-beżowy nudziak (ciemniejszy niż na zdjęciu), prawie niewidoczny na oku. Pigmentacja słaba, ale mimo to ładnie wyrównuje koloryt powieki.







Pillow Talk - przyjemny bardzo jasny cień w kolorze kości słoniowej (zdjęcie kłamie, mówiąc, że jest biały). Świetnie nadaje się do rozświetlania wewnętrznych kącików i łuku brwiowego. Dobrze zastąpi mi prawie wykończony już cień Nougat z Au Naturel (:







Thunder - średnia szarość, dobrze napigmentowana. Czysty, betonowy kolor szarości, bez niebieskich podtonów. Trudno taki znaleźć (:









Maple - lekko przygaszony, czerwonawy brąz. Dość niespotykany odcień, bardzo fajny i świetnie napigmentowany. Lubię nim rozcierać smoka, a także nakładać go na całą ruchomą powiekę + kreska i makijaż gotowy (:







Flesh - trochę ciemniejszy i nieco pomarańczowy nude. Uniwersalny. Bardzo dobrze napigmentowany.









Paper Bag - uniwersalny ciepły brąz, bardzo dobrze napigmentowany. Dobry do podkreślenia załamania powieki, do zewnętrznego kącika i solo (:








Villan - sinofioletowy kolor. Niebezpieczny, bo łatwo o efekt przemocy domowej, ale taaaaaki śliczny! ^^ I świetnie napigmentowany.









Fern - piękna, leśna, ciemna zieleń. Na ręce wyszła szaro, ale jest intensywnie zielona, nasycona (: Coś czuję, że będzie bohaterką wielu okołoświątecznych makijaży (:








Jak Wam się podobają darksy? (:

4 komentarze:

  1. nie mam tej paletki, ale uważam, że jest jedną z najbardziej udanych :) piękna jest

    OdpowiedzUsuń
  2. taki kolor jak ten orbit to mam eyeliner, ale boję się go używać, że będę wyglądała jak stara babka, bo one malują sobie powieki na taki kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, nie ma co jechać stereotypami (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.