24 marca 2013

Kreska kredką - Inglot Kohl Pencil

Jak już zdarzyło mi się wspomnieć, moje oczy nie lubią kredek. Przy opadającej powiece kredkowa kreska najczęściej kończy odbita pięknym łukiem ponad załamianiem, co jest efektem, nie dość że niepożądanym, to jeszcze zwyczajnie brzydkim. Dlatego od kredek do oczu oczekuję przede wszystkim TRWAŁOŚCI. Na drugim miejscu jest kolor (:

Kiedy ostatnio robiłam zakupy w Inglocie, sprzedawczyni zaproponowała mi nowość z ich asortymentu: Kohl Pencil


Kredkę opisała jako bardzo trwałą, miękką i mocno napigmentowaną. Jak widać, skusiłam się. Ale dopiero po jakimś czasie (;


Wygląda normalnie, ołówek, zakrętka. Przypomina chyba słynne kredki Supershock z Avonu. Z tego, co mi wiadomo, kredka Inglota występuje w jedym odcieniu - czarnym. I jest to naprawdę smolista czerń, o co trudno i co mi bardzo odpowiada.


Kredka jest miękka i łatwo sunie po powiece, jednak przez tą miękkość dość trudno uzyskać cienką linię. Nie jest to jednak niemożliwe. Temperuje się bez problemów (:

Cienką kreską po oku:


A teraz najważniejsze dla mnie - trwałość przekraczająca oczekiwania. Kredka jest naprawdę świetna! Po nałożeniu mamy jeszcze jakieś pół minuty, żeby z nią pracować, rozetrzeć itp, a potem kredka zastyga i jest już właściwie nie do ruszenia.  I to nawet na linii wodnej! Nigdy nie miałam kredki, która by utrzymywała się na linii wodnej chociaż przez godzinę - ta wytrzymuje dziarsko cały dzień...

Kredka kosztuje ok. 30zł i nie żałuję ani jednej wydanej na nią złotówki.

------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przypominam o rozdaniu! (:

3 komentarze:

  1. Witam,
    niestety zasugerowałam się (chyba fałszywymi) dobrymi opiniami tego produktu w internecie i postanowiłam wypróbować. Inglot Kohl to najgorsza kredka do oczu (nie tylko w kategorii wodoodporny) jakiej kiedykolwiek używałam. Fakt, że jak wyschnie to jest w miarę trwała, ale jest tak miękka, że zastruganie jej i namalowanie kresek na powiekach graniczy z cudem. Praktycznie rozpada się (topi, łamie) w trakcie malowania i strugania. Dla porównania kredka Max Factor starczała mi na pół roku a Inglot Kohl zaledwie na 2 miesiące. Trudna do usunięcia-podczas demakijażu pod wpływem tarcia oka wypadały mi notorycznie rzęsy. Zdecydowanie odradzam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że masz takie złe doświadczenia z tą kredką. Ja, jak piszę, pod uwagę biorę przede wszystkim trwałość. Umiem ją zastrugać bez szkód i zmywam bez problemu, więc mnie odpowiada.
      Nie ma co pisać, że dobre opinie w internecie były fałszywe, bo zależą one od tego, jakie kto ma kryteria przy wyborze kredki do oczu i czego od niej oczekuje. Ja przedkładam trwałość na oku ponad wydajność, bo na co mi wydajna kredka, która mi się odbija na powiece i przez to jej nie używam?

      Usuń

Spam zjedzą ryby.