25 marca 2013

Różowa apokalipsa

Lubię mocne usta, więc kiedy tylko zobaczyłam pierwsze wzmianki o Apocalipsach od Rimmela, już wiedziałam, że na pewno jakaś do mnie trafi...
I trafiła, różowa taka:


Zdecydowałam się na odcień nr 303 Apocaliptic, czyli intensywny róż. Nie chciałam żadnego nude (bo mają kiepskie recenzje) ani perełki (bo nie lubię), a czerwony Stellar okazał się zbyt oczojebny, jak na mój gust.

Cena - ok. 30zł, ja kupiłam za 18zł w czasie promocji w Superpharmie.

Opakowanie - błyszczykowe, o ciekawym designie. Nie ginie wśród innych tego typu produktów. Gąbeczka ma wgłębienie, dzięki któremu nie muszę dobierać produktu z opakowania. Taka ilość wystarcza mi na równomierne pomalowanie jednej wargi.


Konsystencja i aplikacja - produkt jest dość gęsty, ale łatwo się rozprowadza i równomiernie pokrywa usta kolorem. 

Odcień - bardzo intensywny, nasycony róż.

Pasuje do pazura
Zapach - chemiczny, owocowy. Nie przeszkadza mi.

Trwałość - niestety, nie jest to lip tint i łatwo się rozmazuje i odbija, np. na szaliku... Jednak trwałość w swojej kategorii produktów jest zadowalająca: bez jedzenia i picia, natomiast z dużą ilością gadania wytrzymuje 3-4 godziny. Ściera się równomiernie.

Efekt - Apocalips nie bez powodu jest określany mianem lip lacquer - pokrywa usta warstwą intensywnego i naprawdę mocno błyszczącego koloru. Mimo że nie mam oporów przed noszeniem nasyconych kolorów na ustach na co dzień, to ze względu na połączenie połysku i koloru Apocalips używam rzadziej.

Krzywy uśmiech
Podsumowując - bardzo podoba mi się odcień, ale żałuję, że te bardziej uniwersalne są gorszej jakości. Produkt jest dla mnie na tyle fajny, że chciałabym go używać nie tylko na imprezy (; Mimo to jestem zadowolona z zakupu.

14 komentarzy:

  1. Ja bym go nawet na co dzień nosiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem noszę, przy bardzo stonowanej reszcie (:

      Usuń
  2. Ja również lubię akcentować usta. Ten soczysty róż przypadł mi do gustu. Gdyby nie specyficzny zapach "Apokalipsy", to z pewnością skusiłabym się na kilka odcieni.

    Myślę, że 3-4-godzinna trwałość jest satysfakcjonująca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest satysfakcjonująca, choć gdybym jadła i piła, to pewnie byłaby dużo gorsza. A zapach jak to zapach, każdy ma swój nos (:

      Usuń
  3. ja siebie nie widzę w tak intensywnym różu :) niech się dobrze nosi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie czasami też się nie widzę, więc róż-nie z nim bywa (;
      To tzw odcień ładny, ale trudny :D

      Usuń

Spam zjedzą ryby.