21 maja 2013

Czym to pachnie?

Trafiłam dzisiaj na bardzo interesującą ofertę w Douglasie we wrocławskiej Galerii Dominikańskiej. Ofertę, z której radośnie skorzystałam i tym sposobem stałam się właścicielką tego oto, różowego, kobiecego cudeńka o interesującej zawartości:


Już słyszę głosy: "oszalała, kolejna szminka? Będzie chyba musiała wykształcić drugą parę ust, żeby to wszystko zużyć..."
Otóż nie, nie jest to szminka (: 
To...


No właśnie. Praktyczny gadżet dotorebkowy, który marzył mi się już od dawna (: Douglasowa promocja polegała na tym, że przy zakupie perfumetki (11zł) i dowolnej innej rzeczy (mogą być nawet kulki do kąpieli za 1,60zł), perfumetka zostaje wypełniona wybranymi (z ograniczonej puli) perfumami. Do wyboru była m.in. Coco Mademoiselle Chanel, Aqua Allegoria Guerlain, Amor Amor Charcharel, 2 zapachy z serii D&G oraz Davidoff Cool Water, o który poprosiłam. Perfumetki są dostępne w kolorach różowym, czarnym i srebrnym.


Napełnianie jest proste: zdejmujemy zatyczkę i skuwkę, odkręcamy atomizer, wpsikujemy do buteleczki ulubione perfumy, zakręcamy atomizer, wciskamy skuwkę, zamykamy (: Gdy zapach się skończy, a my chcemy odpsikać do perfumetki jakiś inny, buteleczkę należy umyć, przepłukać kawą lub octem i zostawić odkręconą, aż niepożądany aromat się ulotni.
Atomizer rozpyla perfumy mocno i szeroko, więc wystarcza jedno psiknięcie, by się wypachnić (:


Tym sposobem zdobyłam nie tylko gadżet, który chodził mi po głowie od jakiegoś czasu, ale i próbkę nowego dla mnie zapachu, który mnie zainteresował. Lubię świeże zapachy, a także ostrzejsze, męskie nuty i chętnie zbadam, jak Cool Water zachowuje się na mojej skórze. 

źródło

Po tego typu perfumy sięgam najchętniej na wiosnę, kiedy świeci słońce i nos nie chce być już otulany ciepłymi rozpieszczaczami (: Do tej pory szczególnie polubiłam się z tymi świeżymi i orzeźwiającymi zapachami:


Be Delicious DKNY - potocznie nazywane jabłuszkiem. Z początkiem czujemy orzeźwiającego ogórka i grejpfruta, potem rozwija się w kierunku słodkiego jabłka i kwiatów, żeby zakończyć ciepłą ambrą i drzewem sandałowym. Najbardziej lubię i najlepiej czuję pierwszą fazę.

I love love Moschino - mój pierwszy, najwcześniejszy zapach, z którym wiele osób mnie kojarzyło, który opuściłam i do którego niedawno wróciłam. Jest mocno cytrusowy, grejpfrutowy na początku i nie traci cierpkości wraz z wchodzącą kwiatowo-cynamonową nutą serca. Baza to podobno nuta drzewna, ale jej nie wyczuwam tak dobrze.



Czym Wy lubicie pachnieć, gdy jest ciepło i słonecznie? (:

9 komentarzy:

  1. mmm, kocham klasyczna cool water. uwielbiam to, jak pachnie na mojej skorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zachęcające (:
      Choć z zapachami różnie bywa, to bardzo indywidualna sprawa. Mam nadzieję, że nie będę żałować swojego wyboru (:

      Usuń
    2. na wizażu dużo dziewczyn pisze, że CW pachnie jak odświeżacz do toalet. na mojej skórze natomiast ładnie się rozwija :D jak piszesz, to sprawa indywidualna. mimo wszystko mam nadzieję, że również będziesz zadowolona :)

      Usuń
  2. Też chcę! Teeeeż chcęęęę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka zajebiaszcza promocja, czemu ja o tym nie wiedziałam? :< Poza tym podoba mi się, że jest jakiś tańszy zamiennik do travalo czy jak to się tam zwało. Zielonym jabłuszkiem pachniałam nawet dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest chyba afiszowane, ja dowiedziałam się od mamy, której powiedziała ekspedientka przy zakupach. Przy kasie stoi po prostu wielki pojemnik z perfumetkami (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.