9 maja 2013

Makijaż na latanie po lekarzach

W sumie niekoniecznie na latanie po lekarzach, akurat u mnie tak się złożyło. W każdym razie makijaż wyszedł świeży i choć nie bardzo kolorowy, wydał mi się przyjemnie wiosenny i warty sfotografowania (:


Szpachla jest najprostsza z możliwych: rozświetlający cień (Sleek Au Naturel), kreska eyelinerem (Wibo), róż (Essence Vintage District) i koralowa pomadka (Essence Vintage District). Ta ostatnia zostanie najpewniej moim ulubieńcem na najbliższe miesiące (:


Simply, róż ze złotkiem był absolutnie nienadający się do nałożenia na twarz, więc na policzku występuje w wersji już startej (;

A na koniec ostatnio ulubiona fryzura - kłosek z boku głowy. Zmieniam tylko przybrania (:


4 komentarze:

  1. dzięki, dzięki :*

    ufff, nie pożądam tego różu :) znajdzie się u mnie coś podobnego :)

    ślicznie Ci w takim makijażu! to był dobry pomysł, żeby go uwiecznić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście kłos bardzo ladnie się prezentuję ;p Makijaż jest delikatny i dziewczęcy, w sam raz na "latanie po lekarzach":p hah

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.