24 maja 2013

Rossmann - zakupy promocyjne i te mniej (;

Tak, ja też dałam się porwać promocji w Rossmannach robiąc zakupy częściowo tylko przemyślane. I tylko częściowo promocyjne. Tak to jest, jak się zawczasu nie dopatrzy i nastawia na to, że -40% ma być na całą pielęgnację... Człowiek sporządza listę zakupów, drepta radośnie do drogerii, a tam zonk, bo promocja a i owszem, na pielęgnację, ale tylko twarzy. Zrezygnować z rzeczy z listy? Nigdy! :D

Tym sposobem na słynnej promocji, czując się częścią blogerskiej wspólnoty, kupiłam:


Micel Bielendy Esencja Młodości kiedyś już u mnie gościł, polubiliśmy się, więc ucieszyłam się widząc go na rossmannowskiej półce i wzięłam zapasik. Błyszczyki Maybelline z serii Color Sensational również lubię, głównie za mocne krycie, gęstą konsystencję i brak lepkości. Odcień Nude Pearl jest jednym z moich ulubieńców, tym razem postawiłam jednak na coś bardziej kolorowego i wzięłam Glorious Grapefruit. Z kolorówki w koszyku wylądowały także brązowy żel do brwi Wibo i upragniony czarny Color Tattoo. Ile się musiałam naszukać takiego, który nie byłby otwierany! Wszystkie egzemplarze leżące bliżej wierzchu miały przerwaną folię zabezpieczającą, ale w końcu się dokopałam do niemacanego (:
Wracając do pielęgnacji, z Rossmanna wyszłam też z maseczkami Dermiki: odżywczą różaną (Satysfakcja) oraz energetyzująco-nawilżającą (Energia). Tej drugiej było dwie sztuki, ale wczoraj jedną wypróbowałam i jestem zachwycona. W ogóle maseczki Dermiki bardzo mi pasują (: 
Last but not least, żel pod oczy Floslek z herbatą - klasyk, co tu się rozpisywać. Smaruję sobie nim podoczy siedząc przy komputerze.

Zakupy mniej promocyjne (mniej, bo niektóre jakąś tam promocją objęte jednak były) prezentują się następująco:


W swoich postanowieniach zobowiązałam się zadbać o stópki, więc mamy kremy Fuss Wohl i peeling No36. Po wczorajszym pierwszym kopytnym seansie spa muszę powiedzieć, że widzę różnicę (: Idąc dalej mamy preparat do zmiękczania skórek Sally Hansen (w promocji), sprawdzony i lubiany przeze mnie balsam brązujący Lirene (w promocji, niestety po wersji do jasnej karnacji została tylko cena...) i serum antycellulitowe Eveline
Dodatkowo zahaczyłam o stacjonarny sklep Helfów i kupując kokosową Vatikę dla koleżanki, wyszłam z olejkiem do cery mieszanej Khadi, który już od dawna mi się marzył. 

Tak patrząc trzeźwym okiem na moje majowe zakupy, nie tylko kosmetyczne, coś czuję, że będzie ban wydatkowy na całe wakacje...

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ano :/ Już więcej nic, postanowiłam.

      Usuń
  2. akurat 29 maja przyjeżdżam do Pl. ciekawe, czy coś do tego dnia się w Rossmannach ostanie :D chodzi mi głównie o pielęgnację twarzy :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, patrząc na ilość kobiet przewijających się między półkami wczoraj - marne szanse...

      Usuń
  3. cholercia,na Flos Lek chyba jutro muszę zapolować (druga moja wizyta w Rossie,aż się boję na co się znowu skuszę) :)

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.