20 czerwca 2013

Macantka

Zawsze, gdy widzę drogeryjną macantkę, otwierającą w sklepie jakiś produkt, przez głowę przelatuje mi następująca myśl:

A żebyś dostała parchów od takiego wymacanego kosmetyku.

Dzisiaj stałam z mamą w dość długiej kolejce w Superpharm. Przed nami macantka zainteresowała się stojącymi na pochyłej półeczce przy kasie lakierami do paznokci. Wzięła jeden, odkręciła, maznęła, odłożyła. Sięga po drugi, a tu nagle obrywa się plastikowe zabezpieczenie półeczki z przodu, to takie, na którym zaczepia się ceny, i lakiery lecą hurtem! Na posadzce i stópkach macantki wykwitło dzieło godne Pollocka, choć w czystszych kolorach, a mnie zalała jadowita satysfakcja... :>

źródło
Niestety nie wiem, co było dalej, bo kiedy odchodziłyśmy z mamą od kasy, personel dopiero zmywał Pollocka z podłogi. Mam nadzieję, że macantce przyszło zapłacić za wylane lakiery. 

Tak, jestem wredna. Współczułabym kobiecie, gdyby się tymi lakierami nie maziała.




PS. Wpis krótki i spontaniczny, bo jestem w gorącym okresie kończenia pracy. Termin oddania - przyszły czwartek!

15 komentarzy:

  1. No i bardzo dobrze kurde mol! Ja niecierpie jak ktoś maca kosmetyki nie przeznaczone do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Obraz mi się bardzo podoba:)

      Usuń
    2. Ano. Naprawdę nie potrafię zrozumieć, po co odkręcać lakier do paznokci...

      Usuń
  2. tez nienawidzę jak ktoś odkręca pomadki czy tusze chociaz jak woł obok stoi tester -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pomadkę czy tusz jestem w stanie zrozumieć, choć nie zaakceptować (a już szczególnie, gdy są testery!), ale po kiego grzyba odkręcać lakier do paznokci? :D

      Usuń
  3. I'm with you! należało jej się, sasasa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też tego nie znoszę! Ma baba nauczkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha! Dobrze jej tak :P Nie znoszę tego nie ważne czy stoi tester czy nie. Sama nie otwieram kosmetyków przed kupnem, więc już w domu okazało się kilka razy, że wszystkie eyelinery essence, które kupiłam miały co najmniej odcisk palca na powierzchni... Też bym współczuła gdyby kobieta niefortunnie zahaczyła podczas oglądania, ale trzeba też pamiętać, że tym kosmetykom po otwarciu zaczyna uciekać termin ważności. Później kupujesz tusz, poużywasz tydzień i okazuje się, że niemiłosiernie się kruszy bo ktoś chciał koniecznie sprawdzić szczoteczkę 5 miesięcy temu w sklepie...

    OdpowiedzUsuń
  6. KARMA! <3
    Ja się nie czajęm, zazwyczaj zwracam głośno takim babom uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zdążyłam, bo najpierw szturchałam mamę, żeby pokazać jej macantkę, a zaraz potem lakiery zleciały ^^

      Usuń
  7. Och też nie lubię gdy ktoś grzebie paluchami w kosmetykach, dlatego jeżeli mogę, to dokładnie sprawdzam produkt przed kupnem, czy np. zabezpieczenie nie odklejone i takie tam. Pewnie musiała zapłacić, pamiętam kiedyś w Naturze przy odkładaniu lakieru na półkę wypadł mi z ręki i niestety zrobił dużego kleksa na podłodze. Musiałam zapłacić co było oczywiste. Teraz odkładam lakiery bardzo ostrożnie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, przykra sprawa. Ale nauka na resztę zakupów (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.