4 czerwca 2013

Róża w buduarze

Wzięło mnie dzisiaj na delikatności

Tak. Weszłam w pastele, szarości, półtony, pudrowe róże, beże, kwiatki, kokardki, budyń z soczkiem, kakao z pianką i ptyś. Na kilka godzin, na jedną wizytę u lekarza, więcej nie trzeba. Więcej się nie powinno w moim przypadku, bo słodki ulepek zwiera mi szczęki, oblepia i przydusza. Dlatego po powrocie do domu zdjęłam pastelowe ciuchy, zakręcone w loki włosy związałam w wysoki kucyk, ubrałam dres i poszłam biegać. Ubłociłam się po kolana, spociłam, rozczochrałam i już nie jestem wcale-a-wcale słodka.
A paznokcie zostały:


Lakiery L'Oreal Color Riche odkryłam dzięki mamie, której poleciła je koleżanka z pracy. Mama w tej chwili ma 3 odcienie z tej serii (to chyba połowa całej jej kolekcji (; ), a ja skrzętnie je podbieram.
Jakość jest świetna, aplikacja bajecznie prosta dzięki szerokiemu, spłaszczonemu pędzelkowi. Lakier nie jest za gęsty (nie smuży i kładzie się cienką warstwą) ani za rzadki (nie rozlewa się). Kryje już po jednej warstwie - delikatnie prześwitują końcówki; przy tym kolorze wygląda to bardzo ładnie, ale wiem, że nie wszyscy to lubią. Druga warstwa likwiduje każdy problem i ewentualne niedociągnięcie i nadaje piękny połysk. Trwałość to około 4-5 dni.
Cena może nie zachęca (kosztuje ok. 20zł za 5ml) i sama nie zapłaciłabym za niego tyle, ale poluję na niego na promocjach.

Odcień, który dzisiaj pokazuję, to 204 Boudoir Rose. Nazwa świetnie pasuje do tego złamanego odcienia chłodnego różu. Francuska sypialnia, koronkowa bielizna, narzuta z falbanką. Skojarzenia kiczowate, ale kolor wciąż bardzo ładny:


Róża w buduarze. Czasem bywam pastelowa.

4 komentarze:

Spam zjedzą ryby.