22 sierpnia 2013

7 grzechów urodowych - PODSUMOWANIE

W maju, zainspirowana wpisem na jednym z blogów, spojrzałam krytycznie na pielęgnację mojego ciała i działania, jakie podejmuję, żeby utrzymać skórę i włosy w jak najlepszej formie. Podjęłam się realizacji 7 postanowień, dzięki którym chciałam ocenić, czy moje ciało faktycznie potrzebuje jakichś specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych, czy może niewiele na nich zyskam, a jedynie stracę czas (:

Podsumowanie akcji planowałam zamieścić po dwóch miesiącach stosowania się do postanowień, jednak plany planami, a życie życiem i podsumowanie pojawia się teraz, wraz z oceną ewentualnych efektów długofalowych. Ciekawych, jak mi poszło, zapraszam do lektury (ostrzegam, dużo tekstu)!

1. Zbyt rzadko nakładam maseczki
Obietnica poprawy:   maseczka dwa razy w tygodniu, najlepiej w każdy poniedziałek i czwartek.

Nie udało mi się tego robić tak regularnie, jak zakładałam, ale niewątpliwie częstotliwość maseczkowania wzrosła (: Używałam:
- glinki zielonej i/lub spiruliny ZSK z hydrolatem lawendowym i kilkoma kroplami olejku z pestek brzoskwiń
- maseczek w saszetkach, głównie Dermiki (Perfekcja, Oczyszczanie, Oczarowanie, Alabaster)
Moja cera to lubi.

Teraz do tego grona dołączyła glinka Ghassoul, której efekty na mojej cerze są nieporównywanie lepsze od działania glinki zielonej i spiruliny razem wziętych... (: Tak oczyszczonej i gładkiej buzi nie miałam jeszcze po żadnej maseczce!

2. Brak systematyczności w stosowaniu kosmetyków do ciała
Obietnica poprawy:   codzienne smarowanie po wieczornym prysznicu + ban na kupowanie nowości, dopóki nie zużyję tego, co mam (;

W tym punkcie miałam największe problemy z motywacją, przez pewien czas jednak udało mi się smarować regularnie. Nakładałam kremy antycellulitowy i do biustu Eveline i jakiś nawilżacz na resztę ciała. Zauważyłam różnicę jedynie na udach i pośladkach, które krem Eveline (oraz ćwiczenia) faktycznie wygładzał i ujędrniał. Na pozostałych partiach ciała regularne smarowanie nie zrobiło większego wrażenia... Skórę mam jaką miałam.

Stan ten utrzymuje się nadal, mimo niesmarowania się niczym od lipca. Sporadycznie wcieram masło w łydki po depilacji. Moja skóra ewidentnie nie potrzebuje balsamów...

3. Brak systematyczności w oczyszczaniu i pielęgnacji twarzy
Obietnica poprawy:   plan pielęgnacyjny na każdy dzień: rano przetarcie twarzy tonikiem / hydrolatem, potem krem matujący Baikal Herbals, wieczorem demakijaż, oczyszczanie czarnym mydłem, solidny krem na noc (lub olej) i pod oczy. Raz w tygodniu peeling mechaniczny, dwa razy maseczka (patrz punkt 1.)

Ten punkt najłatwiej i najprzyjemniej było mi realizować ^^ Bardzo polubiłam dbanie o moją buzię. 
Plan pielęgnacyjny uległ częściowo zmianie, ponieważ krem matujący Baikal Herbals, który miałam stosować rano, nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Coś nie mam szczęścia do tych rosyjskich cudów! Gdy pogoda się usłoneczniła zastąpiły go zresztą filtry, a czasem  krem brązujący Ziaji albo BB od Lirene. Pielęgnacja wieczorna udała się utrzymać w założeniach. Najbardziej cieszę się z systematycznego, dwumiesięcznego używania na noc oleju Khadi do cery mieszanej. Podejrzewam, że to on (w połączeniu z czarnym mydłem) stoi za oczyszczeniem mojej cery i regulacją wydzielania sebum. Chcecie osobną recenzję olejku Khadi z różowym lotosem? 
Najpierw, po jakiś 3 tygodniach stosowania, zaczął się wysyp przykrości - drobne czerwone krostki, niewielkie niedoskonałości. Zacisnęłam zęby i czyściłam i smarowałam buzię dalej, a już po 10 dniach stan cery zaczął się poprawiać. Uzyskałam ładną, jednolitą i nawilżoną cerę, niedoskonałości są rzadkością, a pory przy nosie i na policzkach są niewidoczne (: Czekałam tylko aż znikną również rozszerzone pory między brwiami, ale chyba będę musiała się z nimi pogodzić... Może to w ogóle nie są pory, a takie małe blizenki?
Dodatkowo włączyłam do pielęgnacji tonik przeciw zaskórnikom (olejek pichtowy i nafta kosmetyczna w proporcji 1:4), ale używałam go tylko kilka dni, więc jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że nie znoszę jego zapachu...

Obecnie staram się stosować do siedmiu kroków layeringu, które przybliżę Wam w najbliższym czasie (: Widzę niesamowitą poprawę cery, a pory przy nosie to tylko przykre wspomnienie (:

4. Obgryzanie skórek paznokci
Obietnica poprawy:   wcierać olejek i... powstrzymywać się :/
Używałam: 
- olejek z pestek śliwek
- olej kokosowy
- olejek regenerujący i nawilżający Golden Rose

Pomimo regularnego wcierania olejków, skórki po bokach moich paznokci są nadal twarde i kuszące do skubania, jednak powstrzymywanie się nie jest dla mnie trudne (: Dodatkowo zaopatrzyłam się w preparat do zmiękczania i odsuwania skórek u nasady paznokcia. Mój manicure zdecydowanie na tym zyskał (:

Obecnie, korzystając z tego, że nie chce mi się malować paznokci, zaczęłam stosować samodzielnie przygotowaną mieszankę rybek GAL z keratyną, oleju z pestek śliwek i orzechów makadamia. Mam nadzieję, że będzie lepiej.

5. Stopy traktowane po macoszemu
Obietnica poprawy:   zakup kosmetyków stricte do stóp (peeling, sól zmiękczająca albo coś podobnego, krem, porządna tarka) i używanie ich. Nic tak nie motywuje, jak chęć wypróbowania nowych kosmetyków ^^"

Do tego postanowienia zabrałam się z dużym entuzjazmem. Zbyt dużym. Raz w tygodniu urządzałam sobie foot spa - ścieranie pięt, peeling i krem z mocznikiem. Stópki miałam prześliczne i gładkie, jak ze zdjęcia, ale raz w tygodniu okazało się zbyt częste... Gdy zrobiło się cieplej i wskoczyłam w sandały i koturny, a musiałam trochę pochodzić - ból, otarcia, pęcherze. Wszędzie, na całych stopach, nawet na podeszwie! Zdecydowanie redukuję częstotliwość ścierania naskórka. W tym przypadku sprawdziło się powiedzenie, że co za dużo, to niezdrowo. Gładkie nóżki jak z reklamy nie są warte pęcherzy przy pierwszym dłuższym wyjściu.

Dopiero teraz wyleczyłam stopy z pęcherzy... Obecnie zostawienie ich w spokoju wydaje się najlepszym pomysłem, zwłaszcza że od jakiegoś czasu chodzę na jogę i lekko zgrubiały naskórek pozwala mi nie ślizgać się na macie (:

6. Używanie podkładu przy każdym makijażu
Obietnica poprawy:   stosować się do wyznaczonych w punktach 1. i 3. postanowień i obserwować poprawę cery :D Ograniczać kryjące podkłady i przy "mniejszych wyjściach" poprzestawać na korektorze i pudrze.

Tu był problem... Najczęściej nie malowałam się wcale, bo siedziałam w domu, ale gdy już siadałam przed lusterkiem, to zawsze gdzieś na twarzy dostrzegłam coś, co mi przeszkadzało i "wymagało wyrównania. W ruch szedł więc Healthy Mix. O tyle dobrze, że później zastąpiłam go lżejszym kremem BB Lirene.

Ostatnio jednak, z lenistwa chyba i dzięki poprawie stanu cery, używam tylko pudru. Ale ostatnio właściwie prawie w ogóle się nie maluję... Nie chce mi się ^^" Za makijaż wystarcza mi słynny świetny tusz Lovely i jakaś lekka pomadka. No, czasem róż. Ciekawe czy make-up mania mi wróci.

7. Brak konsekwencji w olejowaniu włosów
Obietnica poprawy:   olejek Khadi wcierany w skalp co najmniej dwie godziny przed każdym myciem włosów, olejowanie długości dwa razy w tygodniu.

Tu właściwie dałam radę całkiem nieźle (: Khadi prawie wykończyłam, ale powtórki nie planuję, choć zadziałał, jak powinien - mam teraz mnóstwo baby hair, puszących mi się aureolą wokół głowy. Brak mi jednak czasu, żeby wykrawać dwie godziny przed każdym myciem na łażenie z tłustym skalpem.
Olejowanie długości nie było tak uciążliwe i dało niezłe efekty. Dzięki olejom: kokosowemu, makadamia i ze słodkich migdałów, czupryna była błyszcząca, miękka i sprężysta.

Niestety, mocno okulałam z systematycznością w lipcu i sierpniu, w związku z czym moje włosy mocno się podniszczyły. Kupiłam im już olej arganowy i kokosowy, które najbardziej lubią i planuję wyprawę do fryzjera. I tak się wybierałam, bo zbliża się ustanowiony przeze mnie samą termin podcinania końcówek co pół roku (; Myślę nad zrobieniem sobie ukośnej grzywki...


Podsumowując całą akcję, mogę stwierdzić, że w moim przypadku przyłożenie się do pielęgnacji miało sens tylko w przypadku twarzy. Tylko tu widzę wyraźną poprawę stanu, motywującą mnie do kontynuowania i ulepszania rytuałów pielęgnacyjnych. Przy pozostałych częściach ciała mogę jeszcze spokojnie zostać przy opcji minimum (:

4 komentarze:

Spam zjedzą ryby.