16 sierpnia 2013

Paryskie snucie

O czym myślę, gdy myślę o Paryżu? 

Na szczęście już nie o wieży Eiffla, Luwrze, Wersalu i Montmartrze. Paryż kojarzy mi się teraz ze snuciem się. Chodzeniem na piechotę wszędzie, gdzie się tylko da dojść, wśród pięknych kamienic Haussmanna. Jednorodność ich architektury łamią detale - kute balustrady balkonów, rytm okien, zdobienia elewacji. O haussmannowskiej przebudowie Paryża chciałabym w ogóle napisać pracę magisterską, o ile zasobność biblioteki i wiedza moich wykładowców na to pozwoli...

W czasie takiego snucia się nie da się nie trafić na zabytek. Zabytki czyhają w Paryżu za każdym rogiem. A to zupełnie nieznany z przewodników gotycki kościół, a to małe muzeum lub wyjątkowo piękny budynek. Tym razem odkryłam wieżę z początku XV wieku, jedyną pozostałość po paryskiej rezydencji Burgundów, wybudowaną przez niejakiego Jana bez Trwogi (:
Dodatkowo, na paryskich ulicach niemal na każdym rogu czai się sztuka:


Na takie prawdziwe snucie się można się wybrać nad Sekwanę, gdzie latem, na prawym nabrzeżu, rozkłada się plaża. Prawie pusta jeszcze około 9:30, później zapełnia się ludźmi.


Na plaży, oprócz leżaków i parasoli można znaleźć boiska do gry w petanque (czyli bule), parkiet...


... oraz spryskiwacze plujące delikatną orzeźwiającą mgiełką.


Snucie się nad Sekwaną można zakończyć tak:


Snucie się wymaga czasem wspomagania... Nogi niestety podnosiły lekki bunt po codziennych 10 godzinach chodzenia na piechotę i czasem trzeba było je otulić plasterkiem...


Oczywiście było też snucie się połączone ze zwiedzaniem, bardzo intensywnym. Nasz hotelik, znaleziony i zarezerwowany przez booking.com mieścił się w samym centrum, tuż przy Luwrze, więc do większości zabytków i muzeów miałyśmy z mamą rzut kamieniem. Skwapliwie to wykorzystywałyśmy. Z informacji, które warto znać: 
- do większości muzeów i obiektów zabytkowych wstęp jest darmowy dla osób poniżej 18 roku życia, lub dla obywateli UE poniżej 26 roku życia (ja się jeszcze załapałam)
- istnieje coś takiego jak karta Museum Pass, z której naprawdę warto skorzystać, jeśli zamierza się dużo zwiedzać. Karta zapewnia swobodny i wielokrotny wstęp do większości muzeów i zabytków Paryża. Oszczędza się w ten sposób nie tylko pieniądze, ale i czas, bo kolejki do kas biletowych są gdzieniegdzie horrendalne. Do wyboru jest opcja dwu-, cztero- lub sześciodniowa.
W obu opcjach omijamy kolejkę, bo nie musimy kupować biletu (:


Przerwa w zwiedzaniu

Leżeć sobie na trawniku na Polach Marsowych i mieć nad głową taki widoczek... Cudowne wspomnienie (: 
No i oczywiście, Paryż jako miasto zakochanych ma swój most z kłódkami. Nawet niejeden, ale chyba ten był tym właściwym:


Urzekł mnie jakoś ten napis na stopniach do kościoła. Skojarzył mi się z Before Sunrise. Szkoda, że autorzy nie pokusili się o datę (:

Snucie się po jednym z moich ulubionych miast dodało mi energii. Mam nadzieję, że ten stan się utrzyma, bo czeka mnie niedługo sporo wyzwań. A zaczynam od przygarnięcia kota. Już w niedzielę (:


Pozdrawiam wszystkich, którzy tak jak ja uwielbiają snucie się zamiast kieratu zorganizowanej wycieczki.

9 komentarzy:

  1. bardzo lubię się snuć :) wakacje jak marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam na zorganizowanej wycieczce, poza tymi szkolnymi jednodniowymi. To nie dla mnie ;)
    Zakaz skrętu w lewo jest uroczy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jako dziecko nie chciałam jeździć na kolonie i obozy, bo niby dlaczego ktoś miałby mi dyktować, co mam robić w wakacje? :D

      Usuń
    2. Ja obozy lubiłam, bo harcerskie i rodzice pozwalali jechać ;)

      Usuń
  3. No i zapragnęłam posnuć się po Paryżu, świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam snucie się, nie tylko po Paryżu (:

      Usuń
  4. Ale miałam fajną wycieczkę dziś wieczorem :)

    Ja lubię łazić, ale lubię też zorganizowane rzeczy. Generalnie wszystko, byle ruszyć się z domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię sama decydować i realizować swój plan (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.