14 sierpnia 2013

Po Paryżu

Wróciłam. 
Już w poniedziałek o 5 rano, jeśli chcieć być dokładnym, ale do teraz nie miałam siły ani weny, żeby się odezwać. Nic nie trwa jednak wiecznie, spokój święty również, toteż się odzywam. Może nawet będę Was zamęczać, ale wiadomo jak to u mnie z tym zamęczaniem jest... Obiecuję, obiecuję, a potem wychodzi po mojemu. Czyli umiarkowanie.

Paryż, jak to Paryż. Lekko brudny, lekko śmierdzący, ale PIĘKNY.
Dzisiaj właściwie tylko krótka relacja haulowa, ale dajcie znać, czy chcielibyście poczytać o snuciu się po Paryżu. Mam ładne zdjęcia (;

Przed wyjazdem rzuciłam okiem w internet, czy warto na coś kosmetycznego szczególnie polować we Francji. Dowiedziałam się, że średnio, bo ceny są wyższe niż u nas... Jedyne, co opłacałoby się tam kupować, to dermokosmetyki produkcji francuskiej (Vichy, La Roche-Posay itp.), ewentualnie warto zwrócić uwagę na perfumy i marki u nas niedostępne (np. Lush, ale nie trafiłam). Coś udało mi się jednak kupić:


Woda termalna La Roche-Posay - oszałamiająca pucha o pojemności 300ml za niecałe 6 euro. Dobry zakup, bo moja kupiona na promocji w Superpharmie, o połowę mniejsza woda Avene już się kończy (:

Matowa pomadka Rouge Baiser - marka dostępna tylko we Francji. Nie miałam pojęcia o jej istnieniu, dopóki nie zobaczyłam jej w paryskim sklepie. Po powrocie poczytałam o niej trochę w necie i dowiedziałam się, że należy do koncernu Deborah Group. Brzmi już bardziej znajomo, prawda? (: W każdym razie, kiedy zainteresowałam się pomadkami, pani ekspedientka zainteresowała się mną. Uległam wizji bardzo trwałej, matowej szminki, jaką pani przede mną roztaczała, a także blogerskiej chęci wypróbowania nowości i wzięłam. Kosztowała ok. 14 euro.

Olejek kameliowy Melvita - kupiłam ją w supermarkecie bio. Tak. Mają tam takie sklepy... Ekologiczna żywność, świeże pieczywo i owoce oraz naturalne kosmetyki! Jak ja bym chciała mieć takie markety u nas... Zakup olejku to koszt 12 euro, a zainspirowany został wcześniejszym nabytkiem:


Książkę o layeringu, czyli pielęgnacji cery "warstwami" sposobami Japonek, dostrzegłam w eko sklepie z gadżetami. Przekartkowałam i zainteresowała mnie na tyle, że kupiłam i przeczytałam połowę w ten sam wieczór (; Książka wspomina o bardzo cenionym przez Japonki olejku kameliowym, którego nie widziałam nigdy w sprzedaży internetowej (a tym bardziej stacjonarnej) w Polsce, więc, gdy dostrzegłam go na półce w ekomarkecie, nie wahałam się nawet przez chwilę (:

Layering zainspirował mnie też do kolejnych zakupów, już w Polsce:


Olejek arganowy, woda różana, olej kokosowy, glinka ghassoul (kocham!) oraz dwa mydła Alepp - jedno zwykłe (bardziej dla atopowego Rycerza), a drugie z dodatkiem oleju z czarnuszki (bardziej dla mnie). W prezencie dostałam sporą próbkę savon noir. Nigdy go za dużo (:

Początkowo chciałam złożyć zamówienie na helfach, ale asortyment mają aktualnie bardzo przetrzebiony... Nie było ponad połowy rzeczy, które chciałam kupić. Poszukałam więc innego sklepu i tak trafiłam na Twoją Mydlarnię. Chyba zostanę tu na dłużej (: Wybór duży, tak kosmetyków orientalnych, jak i rosyjskich, a obsługa sprawna i bardzo, bardzo miła. W poniedziałek rano zamówiłam produkty, a we wtorek dostałam informację o ich wysłaniu paczką priorytetową (choć wybrałam opcję ekonomicznej i za nią zapłaciłam), bo właścicielka obawiała się, że przez długi weekend paczka będzie zbyt długo leżeć na poczcie (: Tak więc dzisiaj kosmetyki do mnie dotarły, zapakowane tak porządnie w karton, styropian i folię bąbelkową, że dostanie się do produktów zajęło mi ładnych parę minut ^^
Polecam więc zakupy w Twojej Mydlarni (:


Jestem wciąż trochę z głową w chmurach, nad dachami Paryża, a stopami w Sekwanie. Trzeba jednak wrócić do rzeczywistości, bo czeka mnie obrona (9.09) i szukanie pracy (jak najszybciej...). Trudno. Jak pisałam na początku, nic nie trwa wiecznie.

7 komentarzy:

  1. ja chętnie zobaczę paryskie zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W świetniej cenie dorwałaś tę wodę La Roche :).
    "Layering" brzmi frapująco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar tę frapującą kwestię trochę rozwinąć, jak już będę w stanie ocenić jej efekty (:

      Usuń
  3. Chciałam pójść po ten olejek kokosowy do Helfów, ale z chęcią przejrzę tego sklepu ofertę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przez Ciebie się skusiłam tam na zakupy :P

      Usuń
    2. O, pardon :D
      Niah, niah, niah, jestem zła ^^

      Usuń

Spam zjedzą ryby.