13 września 2013

Nagrody

Co jakiś czas zdarza mi się brać udział w jakimś rozdaniu, ale nigdy nic nie wygrywam. Dlatego też nagrody sprawiam sobie sama (; Szczególnie, jak mam dobre powody do samonagradzania. A że ostatnio takich powodów nie brakowało!


Za zamknięcie sprawy licencjatu z historii sztuki, ciągnącego się za mną od dwóch lat po zakończeniu studiów, sprawiłam sobie mój pierwszy lakier Essie i top Good to go. Top spisuje się bardzo dobrze, mam nadzieję, że nie zgęstnieje szybko. Długo wahałam się nad kolorem lakieru, ale w końcu zdecydowałam się na klasyczne bordo, jakiego brakowało w mojej lakierowej kolekcji. Dołączam do zachwytów nad Essie, ale pozostanę umiarkowaną fanką ze względu na cenę... Więc można mi w ciemno Essie kupować na różne okazje :D


Drugą okazją do samonagrodzenia było znalezienie pracy (!) w branży, w której chciałam ją znaleźć (!!!). Płaca pozostawia sporo do życzenia i na dłuższą metę jest to sposób raczej na dorobienie sobie, niż na stałą pracę, ale cóż... od czegoś trzeba zacząć. Jestem zadowolona, na moje obecne warunki ta praca jest prawie idealna (:
A przechodząc do nagród - Sleek. Dużo Sleeka. Rzeczy, które już od dawna miałam na chcęliście (róże i zestaw do konturowania) lub które dopiero co skradły mi serce (paletka). Uznałam, że spełnienie kosmetycznych mini-marzeń będzie miłą nagrodą za pomyślne przejście testów i rozmowy kwalifikacyjnej (:


Jaram się. Najchętniej nałożyłabym wszystko na raz na twarz! 
Do tej pory udało mi się wypróbować set do konturowania (moje pierwsze podejście do bronzera i nawet nie zrobiłam sobie krzywdy!), róż Chantilly z palety Lace i cienie z VR. Reszta czeka na swoją kolej. Ja też ^^

11 komentarzy:

  1. Zaszalałaś ze sleekiem! Poza trio, do którego w tej wersji kolorystycznej nie podchodzę aż tak entuzjastycznie jak do innych wersji, z przyjemnością przygarnęłabym wszystko.
    A co do Essie - jestem zdania, że jeśli miałabym kupować takie duże i drogie lakiery, to własnie w klasycznych kolorach, co do których mam pewność, że będą w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lace do mojego bladziochowego ryjka pasuje idealnie, choć przyznam się, że kusi mnie Flame i Sugar (:
      I o, to, to, to, jeśli chodzi o lakiery. Dokładnie takie samo myślenie kierowało mną przy szafie (:

      Usuń
    2. Fazę na takie kolory jakie proponuje Lace miałam rok temu, chyba aż mi się czkawką odbiło ;) Teraz choruję na brudne róże, mocne róże, zimne róże... na różowe róże ogólnie :D

      Usuń
    3. Może chcesz róż Essence z Miami Roller Girl? Bo mi nie pasuje do karnacji, a róż to ma bardzo różowy (;

      Usuń
    4. Też go mam, ale jakoś się nie dogadujemy ;) Ale dziękuję bardzo za propozycję, mega miło mi się zrobiło!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja szybko zażyłam skuteczne lekarstwo na tę chorobę - kupno VR ^^

      Usuń
  3. O rany, te róże Sleeka mają śliczne kolorki, choć tej ostrej czerwieni bym się obawiała na swojej bladej skórze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na bladej wygląda bardzo ładnie, jak lekki rumieniec od mrozu. Oczywiście pod warunkiem, że strzepnie się pędzel przed przyłożeniem do twarzy i dokładnie rozciera (:

      Usuń

Spam zjedzą ryby.