16 października 2013

Sperma Edwarda czyli flejki (:

Zanim przejdę do tematu, chyba powinnam wyjaśnić tytuł posta wszystkim zażenowanym... :D
Kiedy kupiłam swój pierwszy flejkowy lakier, Jolly Jewels, Rycerz nadał mu tę nazwę, którą natychmiast podchwyciłam. Zaiste, substancja w buteleczkach może przywodzić na myśl inną substancję, pochodzącą od sparklącego wampira. Gdyby producenci mieli nasze poczucie humoru / odwagę / autodestrukcyjne skłonności, nazwaliby swoje flejki spermą Edwarda i już :D


No ale nie o tym. Chciałam dzisiaj zrobić małe porównanie moich flejków i im podobnych topów, bo trochę ich już nazbierałam (: A dokładnie tyle:


My Secret nr 104 - flejki, które odkupiłam od Lady in Purplee chyba jeszcze w lecie. Marzyły mi się, ale nie mogłam na nie trafić w Naturze, chyba je wycofali. Efekt, jaki dają bardzo mi się podoba. Przy jednym zamoczeniu pędzelka, flejki pokrywają równomiernie i gęsto płytkę paznokcia. Byłby to idealny dla mnie lakier tego typu, gdyby nie to, że nie opalizuje na niebiesko-fioletowo, a takie lubię najbardziej! Obracając buteleczkę pod różnymi kątami można wykrzesać z niego niebieski, ale na paznokciu nie ma o tym mowy... Połyskuje tylko w odcieniach zieleni, złota, pomarańczu i czerwieni ):  Ocena: 5/6

Wibo WOW Matte Glitters nr 2 - top z ostatniej kolekcji Wibo (nie mylić z limitowanką) skusił mnie "mroźnym" efektem, jaki daje połączenie brokatu z matową bazą (: Drobinki połyskują na jasne, pastelowe odcienie złota, różu i seledynu. Lakier nakłada się łatwiutko i rozkłada równomiernie. Dla nielubiących matu - pociągnięty przezroczystym topem prezentuje się również prześlicznie. Bardzo mi się podoba, ale mam go dopiero drugi raz na paznokciach, więc nie jestem w stanie dużo jeszcze powiedzieć, poza tym, że zapowiada się miła znajomość. Kusi mnie jeszcze fioletowy top z tej samej kolekcji (: Ocena: 5/6


Golden Rose Jolly Jewels nr 101 - nie dopadła mnie blogowa mania na JJ, która zapanowała na początku roku. Przyglądałam się im na stoisku, a ponieważ właśnie szukałam flejków, stwierdziłam, że wypróbuję, skoro wszyscy się tak nimi zachwycają... Cóż, ja zachwycona nie jestem. Poniżej prezentuję go na czarnym lakierze i tu jeszcze wygląda całkiem ok, ale na innym kolorze jest już dużo gorzej. Szczególnie na jasnych odcieniach nie widać prawie opalizującego efektu, a przez to osadzone na paznokciu drobinki sprawiają wrażenie "kraterów" w lakierze... Coś jak rozszerzone pory paznokciach, fuj :/ 
Flejki w mętnej bazie są duże, przez co powierzchnia paznokcia jest nierówna, a dodatkowo na płytce osadza się ich dość mało i trudno je równomiernie rozłożyć. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób opalizują, szczególnie w buteleczce. Na paznokciach ten efekt niestety się zatraca. Przy aplikacji lakier potrafi być nieco tępy. Trwałość bez zarzutu. Ocena: 2/6

Miss Selene nr 167 - mini lakier na moje mini potrzeby (: Kupiony na stoisku Golden Rose za 1-1,50zł, nie pamiętam dokładnie. W mętnej bazie zatopione są okrągłe drobinki brokatu, połyskujące zielenią, błękitem, różem, fioletem i złotem. Na paznokciach widać głównie zieleń, złoto i błękit. Trochę trudniej rozłożyć brokat równomiernie, ale nie jest tak źle. Ocena: 4/6


Jak Wam podobają się flejki / delikatne brokaty? Znacie jakieś dobre w odcieniach niebiesko-fioletowo-zielonych? (:


14 października 2013

Sałatka francusko-japońska czyli LAYERING cz. 2 - demakijaż

Pierwszym krokiem systemu pielęgnacji, szumnie nazwanego layeringiem, jest demakijaż olejami. Czy dowiemy się czegoś nowego? (:


Pielęgnacja cery - 1. demakijaż olejami 

Wiadomo, że demakijaż, a właściwie wstępne oczyszczanie twarzy, jest bardzo ważnym krokiem do pięknej cery. Nie ma znaczenia, czy danego dnia nakładałyśmy makijaż, czy nie - wieczorem należy usunąć nagromadzone na skórze zanieczyszczenia. Autorka książki nazywa powietrze w miastach "chemiczną bombą", która wpływa na degradację naskórka, powoduje odwodnienie oraz przyspiesza starzenie się skóry, a więc i powstawanie zmarszczek.


Dlatego właśnie dokładne oczyszczanie skóry twarzy jest bardzo istotne, a jego wstępnym etapem jest "demakijaż". Można do tego celu użyć mleczek, płynów micelarnych itp., ale autorka namawia do wykorzystaniu olejów, ponieważ ten produkt najczęściej wybierają dbające o siebie Japonki (:

Szczerze powiem, że nie byłam nigdy entuzjastycznie nastawiona do zmywania twarzy olejem. Sposoby z mieszanką olejów, wilgotną ściereczką i piętnastoma minutami od razu odrzuciłam. Na szczęście w tej książce opisany jest inny, mniej upierdliwy sposób.

Demakijaż olejem
Przed przystąpieniem do rzeczy należy, a jakże, umyć i osuszyć ręce. Wybrany olej nakładamy na twarz i szyję w umiarkowanej ilości - tak, żeby było go dość sporo, ale żeby z nas nie kapał (; Następnie wykonujemy delikatny masaż, wstępnie oczyszczając i nawilżając skórę. Jest to naprawdę relaksująca czynność ^^ Z mocno umalowanych oczu można następnie zebrać nadmiar kosmetyków wacikiem (ja często przemywam je dodatkowo płynem dwufazowym).

Schemat robienia dobrze twarzy (:
Następnie należy spłukać olej z twarzy wodą przed przystąpieniem do oczyszczania właściwego (:

 
Jaki olej wybrać?
Do demakijażu nadają się różne oleje, a każdy ma swoje zalety. Do tego etapu warto wybrać olej naturalny, bez chemicznych domieszek i ulepszaczy, ale tani. Autorka książki poleca:

a) oliwę z oliwek - tani (jak na kieszeń Francuza, u nas potrafi swoje kosztować... :D), ale skuteczny olej o właściwościach zmiękczających i uelastyczniających skórę, bogaty w witaminy A, D, E i K.

b) olej z pestek moreli - zmiękczający i odżywczy, zawiera witaminy A i E i jest dobry do wrażliwej cery.

c) olej ze słodkich migdałów - uwielbiam stosować go na włosy i prawdę mówiąc, nie stosowałam go do demakijażu, bo mi było trochę szkoda ^^" Jest dość tłusty, ma działanie łagodzące i świetnie nadaje się do skóry wrażliwej, podrażnionej, suchej i bardzo suchej.

d) olej kameliowy - skarb Japonek. Prawdę mówiąc, nie słyszałam o nim, dopóki nie przeczytałam tej książki. Długotrwale nawilża cerę i pomaga walczyć z przedwczesnym starzeniem się skóry, odżywiając ją i chroniąc. W Polsce jest jednak praktycznie niedostępny albo bardzo drogi i ze względu na ja raczej nie polecam marnowania go na demakijaż...

e) olej arganowy - kto nie słyszał jeszcze o dobroczynnym działaniu arganu... Bardzo odżywczy, zapobiegający przesuszeniu skóry, skuteczny także jako wspomaganie walki z łuszczycą, rumieniem i trądzikiem.

f) olej z awokado - ma działanie przeciwzmarszczkowe, nawilżające i ochronne. Wspomaga regenerację komórek skóry dzięki dużej zawartości witamin A, B, C, D, E, K i biotyny.

g) olej jojoba - nawilża, odżywia i działa przeciwzmarszczkowo, a także przyspiesza gojenie się ewentualnych ranek. 

h) olej z dzikiej róży - jeden z najlepszych olejów przeciwstarzeniowych, jest silnym antyoksydantem, a jednocześnie ma właściwości łagodzące i świetnie nadaje się do cer suchych i wrażliwych.

Jeśli chodzi o mnie, do layeringowego demakijażu używam tych olejów, których mi nie szkoda: oleju makadamia (bo niespecjalnie sprawdził się na moich włosach) i kokosowego (bo mam go dużo i jest tani). Dobrze usuwają zanieczyszczenia z twarzy i rozpuszczają kosmetyki, choć makijaż oczu stanowi czasem wyzwanie... Rozmazuje się po policzkach i skroniach, a czasem nie schodzi w całości i muszę się wspomóc innym produktem do demakijażu - płynem dwufazowym albo micelarnym. Osobom noszącym soczewki kontaktowe gorąco polecam wyjąć je przed przystąpieniem do demakijażu olejem. Naprawdę, prosto z serca. Nie chcecie przeżywać rozmazanego tuszu z tłuszczem pod soczewką (;

Czemu oleje? Bo, oczyszczając, jednocześnie wstępnie nawilżają i pielęgnują cerę. Po zmyciu oleju i umyciu twarzy mydłem alepp, moja skóra jest dużo przyjemniejsza w dotyku i wygląda na czystszą i bardziej rozświetloną niż po samym mydle. 

Co myślicie o takim demakijażu? Chce Wam się bawić w takie atrakcje, czy pozostajecie przy drogeryjnych produktach? (:

8 października 2013

Sałatka francusko-japońska czyli LAYERING - cz. 1

W poście poparyskim pochwaliłam się kupioną w eko-gadżeciarskim sklepie książką o pielęgnacji: Layering. Secret de beauté des Japonaises pani Elodie-Joy Jaubert. Dzisiaj chciałabym zacząć Wam przybliżać, czym jest ów sekret urody Japonek i co kryje się pod tym enigmatycznym słowem layering (:


Nie będzie to wielka innowacja w pielęgnacji, chociaż u mnie to prawdziwa rewolucja, a efekty są świetne (;  
Nie będę też tłumaczyć książki słowo w słowo, bo a) ktoś mógłby mnie pozwać o prawa autorskie; b) nie o to tu chodzi.

Autorka opisuje (lekko uproszczone) rytuały pielęgnacyjne Japonek na podstawie relacji swojej japońskiej przyjaciółki. Jako że w tamtej kulturze uroda i dziecięca świeżość cery są jednym z warunków powodzenia w (nie tylko prywatnym) życiu kobiety, Japonki opracowały szereg sposobów pielęgnacji skóry i włosów, opierającej się na "warstwach".
Stąd właśnie tytułowy layering od angielskiego podziału na warstwy, które tu oznaczają kolejne kroki i produkty używane do pielęgnacji (: Autorka skupia się na produktach naturalnych, eko i bio, ale oczywiście nie jest to nakaz - do layeringu można używać takich produktów pielęgnacyjnych, jakie nam najbardziej odpowiadają. Przyznam jednak, że książka zainteresowała mnie głównie dzięki opisom naturalnych kosmetyków (:

Ok, skoro sprawę nazewnictwa mamy za sobą, przechodzimy do konkretów (:

Pielęgnacja cery - wstęp

Layering to pielęgnacja tak poranna, jak i wieczorna. Składa się z 7 kroków:

1. Demakijaż olejami (wieczorem)
2. Oczyszczanie
2a. Maseczka (opcjonalnie)
3. Tonizowanie
4. Serum
5. Kontur oczu
6. Krem na dzień/ na noc
7. Balsam do ust

en francais

Nic odkrywczego, prawda? (: Jednak nie zawsze mamy na to czas, ochotę, siłę. A szkoda, bo warto! Ja szybko przyzwyczaiłam się do takiej pielęgnacji, a po pewnym czasie przerodziła się ona w pewnego rodzaju codzienny rytuał, 15 minut tylko dla siebie, dla mojej skóry i relaksu (:
Nie zawsze mi się udaje zrealizować wszystkie kroki layeringu, szczególnie gdy jestem poza domem, ale staram się nie pomijać niczego, jeśli tylko mogę (:


Na dzisiaj to tyle, jeśli chodzi o wstęp. Kolejne etapy pielęgnacji będę opisywać w kolejnych notkach, więc zapraszam do śledzenia ich (:

Blogerę być


Ostatnio pojawiło się sporo wpisów obśmiewających/ wytykających/ krytykujących/ "informujących o moim zdaniu na temat" tych przebrzydłych blogerów. Blogęrów nawet. To i ja swoje trzy grosze dorzucę. Komentarz jest zbędny (: