8 października 2013

Sałatka francusko-japońska czyli LAYERING - cz. 1

W poście poparyskim pochwaliłam się kupioną w eko-gadżeciarskim sklepie książką o pielęgnacji: Layering. Secret de beauté des Japonaises pani Elodie-Joy Jaubert. Dzisiaj chciałabym zacząć Wam przybliżać, czym jest ów sekret urody Japonek i co kryje się pod tym enigmatycznym słowem layering (:


Nie będzie to wielka innowacja w pielęgnacji, chociaż u mnie to prawdziwa rewolucja, a efekty są świetne (;  
Nie będę też tłumaczyć książki słowo w słowo, bo a) ktoś mógłby mnie pozwać o prawa autorskie; b) nie o to tu chodzi.

Autorka opisuje (lekko uproszczone) rytuały pielęgnacyjne Japonek na podstawie relacji swojej japońskiej przyjaciółki. Jako że w tamtej kulturze uroda i dziecięca świeżość cery są jednym z warunków powodzenia w (nie tylko prywatnym) życiu kobiety, Japonki opracowały szereg sposobów pielęgnacji skóry i włosów, opierającej się na "warstwach".
Stąd właśnie tytułowy layering od angielskiego podziału na warstwy, które tu oznaczają kolejne kroki i produkty używane do pielęgnacji (: Autorka skupia się na produktach naturalnych, eko i bio, ale oczywiście nie jest to nakaz - do layeringu można używać takich produktów pielęgnacyjnych, jakie nam najbardziej odpowiadają. Przyznam jednak, że książka zainteresowała mnie głównie dzięki opisom naturalnych kosmetyków (:

Ok, skoro sprawę nazewnictwa mamy za sobą, przechodzimy do konkretów (:

Pielęgnacja cery - wstęp

Layering to pielęgnacja tak poranna, jak i wieczorna. Składa się z 7 kroków:

1. Demakijaż olejami (wieczorem)
2. Oczyszczanie
2a. Maseczka (opcjonalnie)
3. Tonizowanie
4. Serum
5. Kontur oczu
6. Krem na dzień/ na noc
7. Balsam do ust

en francais

Nic odkrywczego, prawda? (: Jednak nie zawsze mamy na to czas, ochotę, siłę. A szkoda, bo warto! Ja szybko przyzwyczaiłam się do takiej pielęgnacji, a po pewnym czasie przerodziła się ona w pewnego rodzaju codzienny rytuał, 15 minut tylko dla siebie, dla mojej skóry i relaksu (:
Nie zawsze mi się udaje zrealizować wszystkie kroki layeringu, szczególnie gdy jestem poza domem, ale staram się nie pomijać niczego, jeśli tylko mogę (:


Na dzisiaj to tyle, jeśli chodzi o wstęp. Kolejne etapy pielęgnacji będę opisywać w kolejnych notkach, więc zapraszam do śledzenia ich (:

2 komentarze:

  1. no proszę, nieświadomie od dawna stosuję się do tego modelu pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "To ja przeszło 40 lat mówię prozą i nic o tym nie wiem!" :D

      Usuń

Spam zjedzą ryby.