20 kwietnia 2014

Zakupowo - Hean

Każdy ma słabości. Mogę się powstrzymywać od jedzenia słodyczy, ale manii, jaka mnie ogarnia w sklepach internetowych chyba nigdy nie okiełznam :D
Niedawno zrobiłam zamówienie w sklepie Hean. Pretekst? Wytrzymałam dwa tygodnie na diecie i z ćwiczeniami, należy mi się nagroda! (;

Oto i ona:


Zaczęło się od lakieru - szukałam jasnego fioletu w typie Lavender My Secret, który miała moja mama i już nigdzie nie mogę go dostać... A szkoda mi 30zł na Essie Lilacism. Wygrzebałam nową kolekcję lakierów Hean na wiosnę-lato 2014... i zakupowe szaleństwo się rozpoczęło. Ogień podsyciła Czerwonowłosa, przypominając mi, że w Hean można zamówić próbki pomadek - jednorazowo 5 do zamówienia. Takich rzeczy się nie robi! :D


Wypatrzony przeze mnie fiolet 233 okazał się na paznokciach ciemniejszy niż chciałam, ale również bardzo interesujący, także zakup jest trafiony (: Przy okazji kliknął się kolega z tej samej serii, uroczy intensywny błękit 227 (świetny na lato na stopy!) oraz mięta 174 z serii City Fashion. Do koszyka poleciała też baza, bo kończy mi się 8w1 Eveline i chcę dać paznokciom od niej odpocząć (: 
Gratis przysługuje chyba każdemu zamówieniu; taki sam odcień lakieru (skądinąd bardzo ładny), tylko w innej buteleczce już od nich dostałam. Pewnie oddam mamie, której poprzedni bardzo się u mnie podoba (:


Cienie... Bo zamarzyło mi się skompletowanie nowej paletki. Czy Inglot sprzedaje jeszcze dziesiątki na okrągłe wkłady?
Wybrałam 837 - jasną, mleczną czekoladę z połyskiem (liczyłam, że będzie trochę chłodniejszy i ciemniejszy); 884 - satynowy, lawendowy fiolet; oraz 512 - odcień w typie golden rose. Swoją drogą Hean mógłby zrobić lepsze zdjęcia poglądowe do sklepu, bo można się mocno przejechać. Jasne, podają link do blogów, które ich zeswatchowały, ale to mało profesjonalne...


Zapowiedziane próbki produktów do ust. Zdecydowałam się na dwa odcienie pomadek z serii Vitamin Coctail Colour Intense, która zastąpiła opisywaną przeze mnie jakiś czas temu serię City Fashion (TUTAJ). Wzięłam ładną, soczystą czerwień i rozbielony koral, który chodził mi po głowie odkąd odkryłam, że wycofali matowe pomadki Manhattan, a wraz z nimi mojego koralowego ulubieńca. Ciekawe, jak próbki różnią się między sobą opakowaniem i gramaturą... Strawberry to właściwie nie próbka tylko pełnowartościowy produkt!
Dodatkowo wzięłam dwie próbki błyszczyków Colour Obsession, których małe opakowania mnie rozczulają ^^ Byłam pewna, że z tych dwóch odcieni bardziej przypadnie mi do gustu czerwony Raspberry Time, a tymczasem to zimny Berry Angel skradł moje usta. Jest na nich właściwie przezroczysty, ale wyraźnie ochładza odcień ust, co bardzo mi się podoba (:

Swatche cieni bez bazy, nakładane palcem

Z puli próbek wybrałam też matujący puder sypki. To naprawdę pokaźna odsypka! Jako gratis dostałam jeszcze próbkę matującego podkładu, ale patrząc na nazwę koloru, czuję, że nie nałożę go na twarz (;

Czuję się kosmetycznie zaspokojona. Przynajmniej do czasu następnej nierozważnej wizyty w jakimś sklepie internetowym, w czasie której coś "wpadnie mi w oko", coś innego "na pewno się przyda", a czegoś innego "jeszcze nie mam w takim odcieniu!". :D

7 komentarzy:

  1. właściwie wszystko mi się podoba :) miłego malowania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Strawberry wygląda na ręce genialnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno najmniejszą paletką na kółka w Inglocie jest 5, nie wiem, jak z większymi. Szkoda, że odchodzą od palet na okrągłe cienie, bo takie wkłady oferuje wiele marek :/ Rzeczywiście spora ta odsypka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Poszalałaś :) Fajnie że dali Ci taką dużą próbkę tej szminki - ja zawsze dostawałam te malutkie, co do swatchów cieni to też się przejechałam, kupiłam kolor 808, który wyglądał na bordowy a dostałam śliwkę.. Pisałam, wysyłałam zdjęcia i nie dostałam odpowiedzi, ale od innych klientek wiem, że gdzieś wystąpił błąd i cień faktycznie miał być bordowy. Teraz nie wiem czy kupić jeszcze raz i trafi się taki jak chciałam czy znów dostanę jakiś inny :P

    OdpowiedzUsuń

Spam zjedzą ryby.